Świadomość granic – rozmawiamy z Olą Hamkało

Foto: Sonia Szóstak

Przeglądając komentarze pod wywiadami widać dwie szkoły. Falenicka – zakochana w tobie. Otwocka ma problem z charakterystycznym głosem.

Hate it or love it. Wiem, ludzie często poznają mnie po głosie. Przez pewien czas chodziłam na specjalistyczne zajęcia, próbowałam go poznać, nawet trochę zmienić. Po pewnym czasie doszłam do wniosku, że to nie do końca dobra droga, bo dopóki go poznaję, pracuję nad świadomością emisji, warsztatem, wszystko jest w porządku, ale jeśli zapragnę go zmieniać, znowu zacznę toczyć walkę z samą sobą. A tak w ogóle, to ja przecież lubię swój głos. I znam wiele osób, które też go lubią. Po prostu muszę się pogodzić z tym, że nie wszyscy będą go lubić.

I negatywne komentarze masz w dupie.

Nie. Niczego nie mam w dupie. Ale jestem osobą publiczną, każdy ma prawo do tego, by wyrazić swoje zdanie. Nie jestem zupą pomidorową, nie każdy musi mnie lubić – mawia moja mama. Charakterystyczność jest moją własnością i wartością. Twórcy, którzy powierzają mi role, liczą, że dostaną którąś z tych barw, którymi dysponuję. A nie róż i pastele. Nie jestem everymanem, zeligiem, kameleonem ani dziewczyną z sąsiedztwa. Chociaż okazało się, że dziewczynę z sąsiedztwa akurat umiem zagrać – vide komedia „7 rzeczy, których nie wiecie o facetach”.

Foto: Sonia Szóstak

Po nagraniu dla Filmwebu zarzucano ci też manieryzm. A może manieryczność.

Kiedyś byłam spięta. Taki etap. Trzeci rok studiów i zmasowany medialny atak to nie najłatwiejsze okoliczności. Wybaczyłam to sobie. Dziś już umiem się luzować. Pracuję nad tym, by w różnych sytuacjach czuć się komfortowo. Kamera jest narzędziem pracy aktora, lecz aby być z nią w symbiozie, zaprzyjaźnić się, trzeba czasu. To robota psychologiczna. A czasami i z psychologiem. Jestem na świadomej drodze, analizuję siebie, poprawiam błędy.

Nazwiesz je z imienia?

Często nie podążałam za intuicją. Tak jak od paru lat wiem, jak postępować z ciałem – ćwiczeniami i jedzeniem – tak zawodowo pozostawałam głucha na swój wewnętrzny głos. Przyjmowane role, rodzaj pracy, pozwalanie na używanie siebie niezgodnie z moimi ograniczeniami czy potrzebami. Na planie aktor staje się tworzywem, prawda? Lecz teraz już wiem, że nie może być tworzywem bezwolnym.

Foto: Sonia Szóstak

Zupełnie jak w związku?

Dokładnie. Jeśli kogoś kochasz, to wcale nie znaczy, że może robić z tobą, co tylko zechce. Związek to układ zależności. Małżeństwo nie jest finałem bajki z cyklu „żyli długo i szczęśliwie”. To dopiero początek. I wracamy do aktorstwa. Wygrany casting był kiedyś moim celem, spełnieniem marzeń. Złe podejście – właściwym celem jest to, by zostać dobrze obsadzoną. Ostatnio przegrałam jeden casting. Początkowo poczułam złość i ukłucie zranionej ambicji. Potem zrozumiałam, że słusznie odpadłam. To nie jest umiejętność godzenia się z porażką, tylko ze światem. Gdyby ludzie potrafili schować ego czy traumatyczne wspomnienia przekładające się na złe zachowania, cały świat – każda rola – byłby świetnie obsadzony. Trwam w stanie, który jest świadomością granic. A to automatycznie je poszerza. Kumasz? Dobra, wyczerpałam na dziś potencjał mentorski.

 

Rozmawiał: Henryk Foch

Foto: Sonia Szóstak

 

Foto: Sonia Szóstak

 

Ola Hamkało
Podobno Aleksandra – ale tylko na plakatach i w napisach końcowych. Seriali – aktualnie „Na dobre i na złe”. Fabuł – po pierwszoplanowej roli w „Big Love” (2012) miała duże role w „Ziarnie prawdy” (2014) i „Disco polo” (2015), przyszły rok filmowy rozpoczniemy „Exterminatorem. Faceci pragną mocniej”. Regularnie występowała w Teatrze 6. Piętro. Poza tym to matka Polka, dziewczyna z krwi i kości, z gibkiego ciała i bystrego umysłu. Jeśli nie słyszałeś o Oli, to dlatego, że blichtru i ścianek unika jak mięsa złej jakości.

Dodaj komentarz