Surrealizm w dobie internetu czyli prace Michała Mierzejewskiego w Momu

Michał Mierzejewski-23 letni student trzeciego roku Sztuki Nowych Mediów na Polsko-Japońskiej Akademii Technik Komputerowych. Oprócz surrealistycznych ilustracji oraz eksperymentowania z mediami cyfrowymi jego twórczość od niedawna obejmuje także animację i gify. Jedna z jego animacji prezentowana była w Muzeum Gutenberga w Mainz podczas MOTYF Moving Type Festival 2016. Brał udział w warsztatach z takimi plakacistami jak Andrzej Klimowski czy Thomas Wedell. Nietuzinkowe pomysły mocno zadziwiają coraz szersze grono odbiorców i zapadają w pamięć dzięki ciekawej estetyce i odrealnionej rzeczywistości jaką prezentuje w swoich pracach. Jego proces twórczy zazwyczaj polega na dynamicznym implementowaniu rozbieżnych tematycznie pomysłów, z których następnie tworzy spójny, intrygujący obraz. W przyszłości chciałby bardziej zgłębić rzeźbę oraz symulację 3D, które postrzega jako potężne narzędzia do animacji poklatkowej będącej docelowym kierunkiem jego artystycznego rozwoju.

Już od wczoraj możemy zobaczyć prace Michała w MOMU – na Wierzbowej 9/11.
Tuż przed kameralnym wernisażem porozmawialiśmy z Michałem o inspiracjach, planach i przyszłości internetowych memów w reklamach.

Jak się zaczęła twoja zajawka grafiką?

Jak miałem cztery lata zdarzało się, że rysowałem grób i wręczałem go rodzicom mówiąc „Idź do groba”, kiedy chciałem zamanifestować swoje ogromne niezadowolenie z jakiegoś powodu. Porozumiewanie się obrazkami od dzieciństwa było dla mnie ważniejsze. W piątej klasie wylądowałem na dywaniku u dyrektora, bo narysowałem razem z kolegą pornograficzny komiks. Jednak muszę przyznać, że nigdy nie patrzyłem na rysowanie przyszłościowo. To było hobby, zajawka – w liceum mazałem po zeszytach kolegów, koleżanek. Po maturze przyszedł czas, żeby zrobić coś ze swoim życiem. Zdecydowałem, że chcę szkolić się w rysunku i grafice. To był dobry wybór.

Co cię inspiruje? Masz ulubione strony, które followujesz?

Jeśli chodzi o grafikę, to nie mam konkretnych źródeł inspiracji. Natomiast, jeśli chodzi o animacje, jest kilka kanałów, które śledzę od dłuższego czasu. Przede wszystkim jest to Cyriak – koleś, który ma kanał na YouTube i robi bardzo abstrakcyjne, surrealistyczne animacje. Obserwuję go od początku liceum. Lubię także Davida Firtha i jego animacje. Jestem wielkim fanem tego co robi kanał Adult Swim, który oprócz dużych komercyjnych produkcji wspiera także niezależnych animatorów. Jeśli szukasz dobrego serialu, polecam np. „Robot Chicken” , „Rick and Morty” lub „BoJack Horseman”.

Jest jakaś nazwa na Twoją technikę?

Nie ma. Ciągle szukam, udoskonalam ją, mam jeszcze na to dużo czasu. Technika tworzenia animacji polegające na wycinankach ze zdjęć, filmów i kompilowania ich ze sobą staje się coraz bardziej popularna.

Zacząłeś od ilustracji, teraz tworzysz też gify i animacje. W przyszłości chcesz się skupić tylko na animacjach?

Chciałbym połączyć moje rysunki z rzeźbą, animacjami i nauczyć animować poklatkowo. Czeka mnie teraz obrona dyplomu, po obronie czeka mnie jeszcze dużo nauki. W przyszłości bardzo chciałbym zrobić pełnometrażową animację.

Co mamy zobaczyć w twoich pracach?

Jeśli widzę, że moja praca wywołuje dużo pytań już na samym początku, bardzo mnie to cieszy. W tym co robię, ważne jest to, że każdy może dany obrazek, czy animację interpretować dowolnie. Coś co dla kogoś nie ma sensu dla kogoś innego może mieć wiele znaczeń.

Czyli moja interpretacja – mrugnięcie okiem do wszystkich użytkowników internetu, drażnienie się z popkulturą i celowy brak celowości – też jest dobra?

Tak, jak najbardziej. Żyjemy w czasach, w których łatwo o przerost formy nad treścią. Ja chcę pokazać, że nie zawsze musi tak być.

Gdy zaczynasz pracować nad obrazem, czy animacją, zaczynasz z gotową koncepcją w głowie?

Nie, nie zawsze. Zazwyczaj nie mam konkretnej myśli do przekazania, po prostu poddaję się temu, co mi akurat przyjdzie mi do głowy, działam na zasadzie luźnych skojarzeń, powiązań.
Dużo częściej niż chęć przekazania konkretnej wizji, przychodzi mi po prostu chęć zrobienia czegoś co sprawi, że odbiorca chwile pomyśli nad tym co widzi. Wtedy siadam do pracy i po prostu wyrzucam z siebie.

Myślałeś o pracy w agencji reklamowej? Twoje animacje przypominają najbardziej oderwane od rzeczywistości japońskie reklamy.

Myślałem o tym, nie wykluczam, że kiedyś będzie to możliwe. Zresztą, zauważyłem, że już teraz duże, komercyjne firmy zaczynają w swojej komunikacji wykorzystywać język internetu. Memy, obrazki, gify – być może niedługo wszystkie reklamy będą zbliżać się w kierunku reklam azjatyckich.

Jakie ilustracje zobaczymy w MOMU?

Są to ilustracje z ostatniego roku. Nie mają tematu przewodniego, wybrałem po prostu takie, które są mi bliskie. Jedyne co je łączy to powtarzająca się postać człowieka bez twarzy w marynarce. Będzie to też główny bohater mojej dyplomowej animacji. Będą wisieć w MOMU przez miesiąc, zapraszam więc do interpretowania. Wszystkie chwyty dozwolone!

 

prace Michała można zobaczyć: na ello i na instagramie.