SneakersWash nowe miejsce gdzie wypucujesz swoje sneakersy

Wyczyszczą, wyszorują, a nawet odmalują. Chłopaki ze SneakersWash bardziej od starych trampek boją się ludzi, których interesuje tylko to, co nowe. Buty po wizycie u nich jak nowe nigdy nie będą, ale będą. Ze swoją historią i kilometrami na podeszwach.

Na najlepsze pomysły się wpada. Dosłownie. Tak przynajmniej było z Przemkiem i Patrykiem, założycielami SneakersWash, którym pomysł otworzenia pralni butów przyszedł do głowy, kiedy podczas jesiennego spaceru wpadli w błoto. Po prostu. Dalej poszło już gładko, jak na błotnym poślizgu. Najpierw zastanawiali się, jak buty wyczyścić. Potem przez internet znaleźli amerykańską markę Jason Markk, która produkuje kosmetyki do butów, i zamówili kilka specyfików. A na końcu stwierdzili, że otworzą lokal, gdzie będzie można zarówno kupić kosmetyki, jak i dać buty do czyszczenia. W maju w suterenie na Smolnej otworzyli salon, który nie ma wiele wspólnego z typową pralnią. To raczej punkt spotkań. Można napić się kawy, rozsiąść w fotelach, puścić płytę i przejrzeć magazyny. Przy okazji poplotkować o sneakersach, popatrzeć na chłopaków przy pracy i powdychać opary farby, bo jedną z usług, które oferują Przemek i Patryk, jest metamorfoza buta. Najczęściej przemalowujemy buty na czarno, ale zlecenia są rozmaite. Ostatnio chłopak poprosił nas o namalowanie moro na jego białych nike’ach opowiada Patryk.

02

Farbowanie to jednak usługa ekstra, za którą płaci się więcej. SneakersWash w pierwszej kolejności zajmuje się czyszczeniem. Rozglądając się po salonie, widzę, że żadnej pracy się nie boją. Mimo że w umowie, którą podpisuje się, oddając buty do czyszczenia, pojawia się zapis, że nie mogą być one bardzo zabrudzone, to wiadomo, że bywa różnie. Mamy specjalne plastikowe pudełka na buty „śmierdziele” śmieje się Patryk. Zdarza się, że ktoś przynosi buty świeżo zdjęte z nóg. Doceniam jednak fakt, że zamiast je wyrzucić i kupić nowe, woli je wyczyścić. Takie podejście to w naszym kraju nowość tłumaczy. I dodaje, że stosunek do butów to rzecz wyniesiona z domu. Jako chłopak z wielodzietnej rodziny zawsze dbał o buty, bo wiedział, że po nim będzie je nosił jego młodszy brat. Przed oczami miał też zawsze opowieść o swoim pradziadku, który buty wkładał dopiero na progu kościoła. Taką miały dla niego wartość. Dziś to przywiązanie do przedmiotów trochę wraca. Jeszcze dziesięć lat temu kupowało się jedną parę butów i nosiło do zajechania. Teraz mamy specjalne adidasy do biegania, inne do miasta, a jeszcze inne na spacery. Może nie dbamy o nie bardziej, bo większość z nas przez czyszczenie rozumie wrzucenie do pralki, ale mamy świadomość ich wartości i chcemy, żeby jak najdłużej wyglądały jak nowe tłumaczy.

03

Z tym „jak nowe” chłopaki mają cały czas problem. Większość klientów oczekuje, że po wyczyszczeniu buty będą wyglądały jak dzień po kupieniu. A przecież cudów nie ma. Tym bardziej że producenci robią wszystko, żeby but jak najkrócej przypominał ten z katalogu. Do czyszczenia dostajemy zarówno buty 20-letnie, jak i te kupione w zeszłym sezonie. Różnica jest olbrzymia. I nie chodzi tylko o materiały, dziś popularne są wszelkiego rodzaju siateczki, dawniej była to skóra, ale też o użyte farby i sposób szycia opowiada. W ogóle szycie to jeden z podstawowych problemów obuwniczych. Nowe buty po prostu się sypią. Dlatego pierwsze, co chłopcy zrobili po otwarciu salonu, to nawiązanie współpracy z szewcem. Znaleźliśmy rzemieślnika na tyłach Nowego Światu. Jest świetny, ale strasznie kapryśny. Ma mnóstwo pracy i kiedy widzi źle uszyte buty, to po prostu odmawia współpracy śmieje się Patryk. Cóż, może sobie na to pozwolić, bo jako wybitny specjalista pracą jest zawalony.

chlopcy 2

Chłopcy też nie narzekają na brak zainteresowania. W maju otworzyli salon, a już w lipcu doczekali się konkurencji. Na warszawskim Powiślu otworzył się WoshWosh. Co zabawne, stworzyły go dwie dziewczyny, więc Patryk się śmieje, że mają wojnę płci. Do prawdziwego starcia prędko jednak nie dojdzie, bo oba salony przeżywają oblężenie. To chyba efekt tego, że skończyła się moda na hipstera menela. Jeszcze niedawno im buty były bardziej ujebane, tym byłeś fajniejszy – opowiada. Teraz to się zmienia. I tylko prawdziwi kolekcjonerzy obstają przy teorii, że każdy but niesie swoją historię, a brud to jedna z opowieści. Cóż, kiedy ma się 60 par, to można sobie pozwolić na taką narrację. Resztę zapraszamy do czyszczenia. Na sucho, na mokro, na czysto.

Dodaj komentarz