Smutni ludzie, śmieszne zdjęcia

#FotobiografiaPRL to sześć rozmów z peerelowskimi fotoreporterami: Janem Morkiem, Romualdem Broniarkiem, Aleksandrem Jałosińskim, Wojciechem Plewińskim, Bogdanem Łopieńskim i Tadeuszem Rolkem – z jednej strony, jak by nie patrzeć, reżimowymi dziennikarzami, z drugiej – uważnymi i świadomymi obserwatorami rzeczywistości. To oni tworzyli obraz Polski Ludowej – ten oficjalny i ten prawdziwy.

Opowieści zawodowe i prywatne, zdjęcia „ku czci”, projekty artystyczne i chałtury w fabrykach piżam. Wielkie i małe sprawy, zabawne, absurdalne, wzruszające i wcale nie nastrajające do śmiechu historie. Historie warte poznania, niezależnie od tego, czy interesujecie się fotografią. #FidelCastro grający w składzie jednej z polskich drużyn koszykarskich, bezpieka zabierająca zdjęcia borowców z papieżem – nie dla cenzury, ale na pamiątkę, #NikitaChruszczow sikający na kwiaty, którymi Polacy witali go podczas wizyty w 1959 r. To ostatnie zdjęcie akurat nie powstało, bo #Broniarek, mimo że miał na szyi aparat, nie odważył się go użyć.

Straconych okazji było zresztą wiele: – Gdybym tak mógł cofnąć się w czasie! – wzdycha Morek. – Teraz pokraczny niby-samochód SAM, wykonany ze starego motocykla i pralki Frania, to niesamowita egzotyka, nawet desa to ode mnie kupiła. Wtedy pomijało się takie widoki, w ciągu dnia mógłbym worek takich zdjęć zrobić – wspomina. Najbardziej poruszają właśnie zdjęcia z ulicy, fotografie przypadkowych ludzi w przypadkowych sytuacjach (choć ta „przypadkowość” jest oczywiście pozorna: – Takie przypadki zdarzają się tylko tym dobrym. Na przypadek trzeba zapracować – podkreśla Morek.). Niemal każdy z rozmówców Modelskiego ubolewa nad faktem, że prawdziwa uliczna #fotografia już nie istnieje: – Dziś jak komuś na ulicy zrobi się zdjęcie, to można powiększyć i schować do szuflady – mówi z żalem Łopieński. Przeczytajcie więc tę książkę, a potem idźcie do Zachęty na wystawę „Czas wolny. Fotografie”, przygotowaną przez autora książki.

Dodaj komentarz