Smutne disco – nowa płyta Junior Boys

Junior Boys „Big Black Coat” Sonic Records

Niby parkietowa i wibrująca, ale jednak nostalgiczna, szeptana, niepewna. Choć „smutne disco” to w kontekście muzyki kanadyjskiego duetu określenie oklepane, wciąż nie znajduję  bardziej adekwatnego epitetu opisującego dokonania Junior Boys.

Junior Boys nawet niespecjalnie ukrywają, że ich kolejna płyta zbudowana jest na tych samych zasadach, co poprzednie. No bo tak: mamy gracza, który ciągnie całość, prawdziwy przebój, cudowne „Over It”, brzmiące jak synthpopowy klasyk sprzed 35 lat. Mamy kompozycję, która próbuje doścignąć głównego zawodnika w komercyjnym wyścigu – „What You Won’t Do For Love”. Niby śliskie to, lepkie, ale z drugiej strony z bardzo nośnym refrenem, zbudowanym na świetnie podbitym rytmie i również zanurzone w latach 80.

Jak to w przypadku Junior Boys bywa, na płycie rządzi jeden motyw przewodni. Poprzednio próbowali przełożyć r&b na język elektroniki, dziś inspirują się początkiem kultury house i techno, sięgają po brzmienia z Detroit i Chicago połowy lat 80., które dały początek klubowym harcom w ich kształcie obowiązującym do dziś. Dlatego też na „Big Black Coat” tak dużo jest prostoty, arytmetycznej powtarzalności (z jednej strony nieśmiałe „Baby Give Up On It”, z drugiej ascetyczne niemal „M&P”,). Junior Boys podsłuchują również Caribou – „And It’s Forever” to przywołanie acidowych, narkotycznych motywów, z których wykiełkował niegdyś rave. Smaczków tu co niemiara; żałuję tylko, że jeśli chodzi o piosenki,  to chyba najsłabszy zestaw w dorobku chłopaków.