Siwizna rosomaka

„Staruszek Logan. Strefa wojny” to historia osadzona w alternatywnej rzeczywistości uniwersum Marvela. Wolverine żyje w postapokaliptycznym świecie, który podzielony jest na strefy. Pojawienie się przedmiotu zza muru odgradzającego światy zmusza go wyprawy po odpowiedzi. Początek komiksu jest całkiem obiecujący. Stary Logan brutalnie rozprawia się z grupą mężczyzn wyglądających jak jego dawni przyjaciele z czasów X-Men. To jednak tylko poprzebierane oprychy, które terroryzują miasteczko. Mieszkańcy nie wydają się jednak zachwyceni, a nastoletni chłopak chce zabić Logana, żeby pomścić ojca, który właśnie zginął… Wydaje się, że Brian Michael Bendig chce opowiedzieć o starcu, którego ciągle napędza przymus ratowania świata, który nie zauważył, że przegrał i walczy dalej. Szybko jednak scenarzysta każde skakać głównemu bohaterowi w czasie, po światach, własnej psychice i wspomnieniach. Logan ma mętlik w głowie, nie wie, co dzieje, a sceny z komiksu przypominają rozrzucone puzzle. Równie zagubiony jest czytelnik, któremu z tego powodu gdzieś w połowie albumu spada zainteresowanie lekturą. Recepcji nie ułatwiają bardzo ekspresyjne rysunki i dynamiczna kompozycja plansz. Jednocześnie jednak warstwa graficzna jest dużym plusem albumu, choć komputerowe, przepalone kolory budzą mieszane uczucia. Z jednej strony dobrze pasują do postapokalipsy, z drugiej są plastikowo tandetne. Zdecydowanie jednak efekt pracy duetu Andrea Sorrentino (rysunki) i Marcelo Maiolo (kolor) wyróżnia się tle innych podobnych produkcji. Po drugim tom powinni sięgnąć nie tylko fani Wolverine’a, ale także ci, którzy cenią sobie wyobraźnię Jeffa Lemire’a, obecnie jeden z najciekawszych scenarzystów historii o superbohaterach.

Staruszek Logan. Strefa wojny
sc. Brian Michael Bendis, rys. Andrea Sorrentino, kol. Marcelo Maiolo
Egmont 2018

Tagi