„Sieranevada” reż. Cristi Puiu – Terapia nad wędlinami

Obiad rodzinny, jeden z tych, podczas których widelec może posłużyć za narzędzie zbrodni. Okazja: pierwsza rocznica śmierci ojca. Miejsce: obite boazerią mieszkanie na bukareszteńskim blokowisku. Uczestnicy: familia bliższa i dalsza, pełny przekrój pokoleń i postaw. Menu: tradycyjna, podlana alkoholem i frustracjami mieszanka ostrych kłótni i skrywanych przez lata żalów.

Reżyser Cristi Puiu to mistrz obserwacji, autor świetnej „Śmierci pana Lazarescu” z 2005 r., dzięki której świat zwrócił uwagę na kino rumuńskie. W „Sieranevadzie” ponownie wykłada on na filmowym talerzu składniki, których połączenie musi skończyć się serią niekontrolowanych wybuchów. Przy stole zasiądą bowiem zarówno młoda wojująca katoliczka, jak i zagorzała antyklerykalna komunistka, która z rozrzewnieniem wspomina czasy rządów twardej ręki. Towarzyszyć im będą m.in. absolwent akademii YouTube’a węszący wszędzie teorie spiskowe, zdradzana ciotka, która tylko czeka na właściwy moment, by dać koncert szlochów i histerii, przeżywające kryzys młode małżeństwo, a także Lary – 50-letni lekarz, z którego perspektywy obserwujemy te rodzinne porachunki nad salaterkami wędlin. Reżyser nie ma litości dla swoich bohaterów, każąc im czekać z rozpoczęciem obiadu na spóźniającego się księdza. Nikomu więc ust nie zamyka sałatka warzywna, a głód sprzyja irytacji. W rozgrywającej się niemal w jednym klaustrofobicznym mieszkaniu „Sieranevadzie” czuć rękę doświadczonego uczestnika rautów. Choć film trwa niemal trzy godziny, to ani na chwilę nie traci tempa za sprawą ciętych dialogów i kolejnych niespodziewanych rewelacji rodzinnych. Mimo że komediodramat można traktować jako groteskowy portret współczesnego społeczeństwa i jego bolączek, to żadna z pojawiających się na ekranie postaci nie jest potraktowana przedmiotowo i nie służy ilustrowaniu „problemów”.

Czarny humor i złośliwość łączą się tu z autentycznym dramatem, dzięki czemu reżyserowi udało się tchnąć we wszystkich bohaterów życie. Ta tragifarsa to właściwie kino terapeutyczne. Po kolacji z tą wściekłą menażerią własna rodzina nie wydaje się tak problematyczna, a wizja wspólnego obiadu nie musi już wywoływać ataku paniki. [Mariusz Mikliński]

obsada: Mimi Brănescu, Bogdan Dumitrache, Dana Dogaru
Rumunia/Francja/Chorwacja 2016, 173 min
Gutek Film, 2 czerwca