Shia LaBeouf został wyprowadzony w kajdankach z Broadwayu, a potem stał pod teatrem i płakał

W życiu nie napisałem bardziej łopatologicznego tytułu, ale ponieważ jestem dziennikarzem internetowym wypada mi się zaraz zająć spekulowaniem. Więc ustalmy „fakty”. W czwartek w nocy Shia oglądał „Cabaret” w Studio 54.

Danny Burstein jeden z aktorów występujących w sztuce napisał w trakcie przerwy „Panie i panowie, wzywam państwa na akt drugi. Dodatkowo chciałbym poinformować, że Shia LaBeouf właśnie został odeskortowany z budynkami zakuty w kajdanki”

W tym samym czasie nominowany do nagrody Tony Benj Pasek zatweetował.

shia-tweet

Nie wiemy co się stało. Nikt nic nie wie. Wiadomo, że Shia stał pod teatrem płacząc, otoczony grupką 6 (sic!) policjantów i jakimś cudem w czasach internetu mamy tylko jedno bardzo niewyraźne zdjęcie.

Podobno powodem wyprowadzenia go był fakt, że Shia był po prostu sobą – palantem, który nie umie zamknąć gęby. Nie wiadomo, czy jak to on – nie próbował się pobić z kimś z kim nie miał żadnych szans. Może rzucił się na ochroniarzy? Dlaczego płakał? Czy może dlatego, że jest żenującym „artystą” i w końcu go to uderzyło podczas oglądanie tańczących i śpiewających ludzi?