Salon urody prasowej

Papier umarł, niech żyje papier. Super Salon, niezależna księgarnia z art bookami, kolekcjonerskimi wydaniami książek, zinami i magazynami z całego świata, to papierowe niebo dla każdego, kto jara się czytaniem, patrzeniem, wąchaniem i dotykaniem. Papieru. I treści, a nie kontentu.

Zaczęło się na Grochowie. KrzysiekKowalski włączył się w projekt animowania starej praskiej kamienicy, odzyskanej przez dawnych właścicieli. Na czas remontu część pomieszczeń oddana została w ręce artystów i miejskich aktywistów, którzy mieli zrobić dobrze sobie i budynkowi – prowadzenie w nim działań kulturalnych zwiększało jego wartość, a artyści oszczędzali na czynszu. Kamienica cała i artysta syty. A przynajmniej nie głodny.

Galeria z biblioteczką

Krzysiek, wówczas uczeń Akademii Fotografii, teraz student Instytuty Twórczej Fotografii w czeskiej Opawie, do dyspozycji dostał część 120-metrowego mieszkania. – To miała być taka nasza pracownia, miejsce do robienia zdjęć i wystaw. W salonie zrobiliśmy księgarnio-galerię, która miała promować nasze publikacje – opowiada. I tak narodził się Super Salon, superksięgarnia z superpublikacjami. Za jej praskich czasów ludzie przychodzili głównie na ogłaszane za pośrednictwem Facebooka wydarzenia. „Z ulicy” zaglądali tylko turyści, którzy na zagranicznych portalach przeczytali, że warszawska Praga jest hot. Dla przeciętnego mieszkańca stolicy wyprawa na drugą stronę Wisły to ostateczna ostateczność. W kamienicy, w której urzędowali artyści, nadal mieszkali jej lokatorzy. – My byliśmy ciałem obcym, które musiało w tę praską tkankę wrosnąć – mówi Krzysiek. Wrastanie przebiegało dość pomyślnie, choć bywało różnie: a to im ktoś klamkę ukradł, a to ją podpalił. – Od początku było wiadomo, że po pół roku trzeba będzie się stamtąd wynieść – mówi Ala, dziewczyna Krzyśka, która teraz razem z nim prowadzi Super Salon na Chmielnej. „Po książki na Chmielną” – pod takim hasłem odbywają się ZGN-owskie przetargi na lokale przy tej ulicy. Miasto organizuje profilowane przetargi, a mieszkańcy są zadowoleni – jak ktoś książki sprzedaje, to na pewno będzie cicho. Ale mimo preferencyjnych czynszów Super Salon w bezpośrednim sąsiedztwie ma nie księgarnie, lecz studio tatuażu i salon masażu Aisha. Pierwsze sześć miesięcy na Chmielnej minęło Ali i Krzyśkowi na remoncie, pomagał tata, wujek i pan Andrzej, elektryk, z ekipą. Teraz wnętrze lśni bielą i pięknie wyeksponowanymi na jej tle okładkami książek, art booków, zinów i magazynów z całego świata. Czegóż tu nie ma! – Jest Dodo, magazyn „dla ludzi, którzy całe życie marzyli o tym, żeby mieć domek na drzewie”. Jest Intern, magazyn w całości o stażystach, który wyrósł z Kickstartera. Jest „Offscreen”, pięknie złożony magazyn o ludziach siedzących w biznesie komputerowym, taki lifestyle zrobiony z geeków – wylicza Krzysiek. Nie ma (jeszcze) Cat People – przepięknego magazynu o kotach, wydawanego w Australii, ale na rynek japoński. Sprowadzenie go do Super Salonu jest marzeniem Ali.

092153-7116-CatPeople-5-LucyJames

Cały tekst przeczytacie w magazynie tu!