Rozmawiamy z Rafałem Rutkowskim podczas obchodów 20-lecia Castoramy

Kampania z okazji 20-lecia Castroramy „Razem damy radę” ruszyła pełną parą – charakterystyczna, niebieska ciężarówka odwiedziła już kilka miast w Polsce i nie ustaje w podróży. Między kolejnymi eventami porozmawialiśmy z zaangażowanym w kampanię Rafałem Rutkowskim, znanym wam z teatru, stand-upów i viralowych reklam dla Castoramy.

Pamiętamy cię z reklam Castoramy z 2008 roku – grałeś wtedy pracownika idealnie dopasowującego się do klienta, z którym rozmawiałeś. Wiedziałeś, że ludzie często cytowali twoje reklamowe teksty?

Szczerze mówiąc, nie zdawałem sobie z tego sprawy. Dopiero po paru latach, podczas mojego występu w telewizji śniadaniowej zwrócono mi uwagę, że te reklamy na YouTube mają sporo wyświetleń, że stały się viralem. Gdy kilka lat później założyłem profil na Facebooku, ludzie zaczęli komentować moje filmy i zdjęcia – cytowali teksty z reklam, pisali o swoich ulubionych fragmentach. Komercyjny klip, który jest aż tak zapamiętany i szerowany przez widzów – to rzadkość. Oczywiście, ogromna w tym rola copywritera, który tę reklamę wymyślił. Dostałem znakomity materiał. Myślę, że to duży sukces!

W nowej kampanii Castoramy parodiujesz przemowy przywódców, operujesz grą słów… To był twój pomysł?

Gdy po 10 latach zostałem ponownie zaproszony do współpracy, wiedziałem, że oczekuje się ode mnie konkretnego wykonania, wykreowania postaci, która również przyciągnie uwagę i zostanie zapamiętana. Agencja reklamowa, z którą współpracuję zna moje występy, wiedzą, na co mnie stać, w jaki sposób pracuję. Teksty zostały więc stworzone konkretnie dla mnie. Postać doradcy przypadła mi do gustu, osobiście cenię w reklamach poczucie humoru, więc cieszę się, że mogłem znowu rozśmieszyć widzów.

 

 

Twój bohater również zyska tak dużą popularność, jak grany przez ciebie pracownik ze starszych spotów?

Ta kampania trwa pół roku. Dostaję bardzo pozytywne recenzje od ludzi. Ciężko jest połączyć śmieszny i ciekawy film z założeniem, by sprzedać kosiarkę, lub zestaw ogrodowy. Granie doradcy sprawia mi dużo frajdy – czuję się trochę jak bohater serialu.

Prywatnie również lubisz słowną szermierkę i zabawy słowem?

Tak, bardzo. Lubię pisać swoje wystąpienia stand-upowe, jeśli nie piszę sam – współpracuję z najlepszymi komediopisarzami. Lubię wychodzić poza szablon medialny, poza proste słowa, slogany. Humor słowny uczy kreatywności, błyskotliwości… Ostatnio bardzo spodobało mi się hasło z reklamy stołów – „Będziemy się kochać jak blat z blatem”.

W kogo się wcielasz podczas występów z okazji 20-lecia Castoramy?

Jestem sobą. Mówię o swoich doświadczeniach remontowych, a także przytaczam anegdoty o tym, co ludzi spotyka podczas remontów. Eventy Castoramy mają formę piknikową – są dzieci, osoby starsze, przychodzą całe rodziny. Chcę ich rozśmieszyć, a tematyka remontowania jest o tyle wdzięczna, że każdy w swoim życiu znajdował się w takich sytuacjach.

Jaka jest twoja ulubiona anegdota, którą opowiadasz podczas eventów?

Mam kilka takich anegdot. Jedną z nich jest moja własna historia. Pierwszy raz w Castoramie byłem około 20 lat temu – sam miałem dwadzieścia lat. Podczas imprezy zrobionej pod nieobecność rodziców kolega otwierał wino metodą studencką – czyli uderzając butem z butelką o ścianę. Zrobił to na tyle nieumiejętnie, że czerwone wino znalazło się na białej ścianie. Trzeba było szybko zamaskować brzydki ślad. Wtedy po raz pierwszy odwiedziłem Castoramę – pobiegliśmy z kolegą po białą farbę i wałek. Udało się – to był pierwszy tak zwany remont wymuszony.

Prywatnie lubisz majsterkować?

Kiedy byłem w podstawówce uwielbiałem sklejać modele. Zrobiłem też wtedy domek dla ptaków – dostałem jednak tróję, bo żaden ptak by się tam nie zmieścił. Obecnie w domu nie majsterkuję. Oczywiście, gdy trzeba coś naprawić – po dwóch miesiącach zwlekania udaje mi się w końcu do tego zabrać. Uważam jednak, że większe naprawy i remonty powinno się zostawiać zawodowcom. Umiem wywiercić dziurę, naprawić gniazdko. Tyle mi wystarczy!

Gdzie ciebie zobaczymy tego lata? Jak wyglądają twoje aktorskie plany?

Tego lata dzieje się sporo. Gram w Warszawie – w Och Teatrze, Teatrze Polonia – cały lipiec i sierpień. Z teatrem Montownia jeździmy po Polsce – teraz będzie można zobaczyć mnie w Krakowie i w Chorzowie. Ze stand-upem będę na Ślasku, w Warszawie i w Trójmieście. W sierpniu zaczynam także zdjęcia do dwóch filmów kinowych, a zaraz po wakacjach rozpoczynamy świętowanie 20-lecia Teatru Montownia. Oczywiście, jeżdżę też z Castoramą – będę jeszcze w kilku miastach na piknikach.

Jaki rodzaj humoru jest ci najbliższy?

Lubię się śmiać. Humor jest jedną z najważniejszych rzeczy na świecie. Mówiąc szczerze, boję się ludzi bez poczucia humoru. Traktują wszystko bardzo serio, bardzo szybko się obrażają, albo nie ma z nimi o czym rozmawiać. Lubię zarówno humor sytuacyjny, w taksówce, restauracji, u lekarza, w pracy – zawsze
szukam sytuacji, które mnie rozbawiają. Uwielbiam moje dzieci, ich świeże spojrzenie na świat – to dla mnie zawsze powód do radości. W stand-upach uwielbiam humor czarny, nieco wulgarny, ostrzejszy. Idealny świat to taki, w którym mogę pożartować zarówno z teściową, z księdzem, z politykiem, czy z kolegą przy grillu.

1 komentarz

Dodaj komentarz