Rodzina w mieście: Miasto we czwórkę

Nie ma sensu rozwodzić się nad tym, jak zmienia się życie człowieka wraz z pojawieniem się dziecka czy kolejnych, bo chyba każdy, kto został rodzicem, wie, że to trzęsienie ziemi nieporównywalne z niczym innym. Nam – przy wydatnej pomocy dziadków mieszkających w Warszawie – udało się utrzymać względne status quo, ale z wytęsknieniem czekamy na dzień, w którym Pola i Jurek wreszcie zostaną sami na kilka godzin, a nas nie będzie zjadał strach o ich los.

ŻOLIBORZ

Nasze miasto w mieście. Mamy tu właściwie wszystko, co jest nam potrzebne. Najpierw świetne przedszkole, teraz bardzo udana podstawówka, do której chodzą Pola i Jurek. Prawie wszyscy nasi przyjaciele mieszkają w zasięgu 10-mi-nutowych spacerów. To zresztą w dużej mierze grupa, która stała się nam wyjątkowo bliska właśnie dzięki dzieciakom. Ich przedszkolne znajomości przełożyły się na kontakt rodziców. Okazało się, że maluchy mają super nosa do ludzi, którzy znacząco zmienili nasze życie towarzyskie.

Żoliborz daje nam komfort nie tylko pod względem utrzymywania relacji, ale także pomaga zagospodarować czas. Jeśli kino, to zazwyczaj Cinema City w Arkadii (wiemy, to już Śródmieście, ale na granicy z Żoliborzem, więc się liczy), parki, basen, trasy rowerowe (dość szybko udało się dzieci zarazić miłością do tego sportu), a nawet knajpy, które jeszcze kilka lat temu były tu prawdziwym ewenementem. Może nawet kiedyś pójdziemy do teatru Komedia? Na razie zżymamy się na tych, którzy co wieczór, a zwłaszcza w weekendy, okupują miejsca parkingowe, które na Żoliborzu są rzadkie jak trufle. À propos, jeśli szukalibyście trufli w Warszawie, to najlepiej pod…

…HALĄ MIROWSKĄ

Miejsce cotygodniowych, wręcz rytualnych sobotnich zakupów. Im wcześniej, tym lepiej. Choć Bartek sam nie je mięsa, obowiązkowo zalicza kilkunastominutową kolej-kę po drób w Chirurgii Valdiego, potem czas na najlepszą chałkę w Warszawie, którą Pola zjada w połowie jeszcze na targu, i wreszcie zioła i inne składniki wegańskich potraw kupowane u Pana Darka. Następnie przystanek i powrót na Żoliborz tramwajem linii 17. Właśnie…

…KOMUNIKACJA

Tylko jedno z nas ma prawo jazdy, dlatego większość podróży odbywamy komunikacją miejską. Ulubione są auto-busy, zwłaszcza 116. Nadal próbujemy rozwikłać zagadkę przystanku Metro Dworzec Gdański, którego nazwa nie jest czytana przez lektora w żadnym z autobusów. Metro Polę i Jurka nudzi. Nie doceniają jego szybkości, chyba że w docieraniu do babci na Bielany lub do sklepu z komiksami na stacji Metro Centrum.

KSIĘGARNIA IM. K.K. BACZYŃSKIEGO

Najlepsza księgarnia w Warszawie, a może i w Polsce. Nie kupujemy w sieciówkach, właśnie dlatego, żeby mieć powód do odwiedzenia tego sklepu. Zazwyczaj robimy listę i grupowo uderzamy po lektury. Szczerze polecamy. Świetna obsługa, szeroki wybór (lub uzupełniany na prośbę klienta) i jeszcze ten zapach… To także nasza mała misja – wspierać tę księgarnię, by przetrwała kolejne pokolenie. Drugi sklep, który wyzwala podobne emocje, to World Toys na Burakowskiej, czyli królestwo klocków Lego. Miejsce, w którym nasze dzieci mogłyby zamieszkać, a i Bartkowi zdarza się tam odjechać, zwłaszcza od czasu, kiedy Lego uznano za jedną z najlepszych inwestycji finansowych na świecie.

KNAJPY

Jeszcze rok temu jako czwórka nie mielibyśmy za dużo do powiedzenia w tym temacie. My uwielbiamy jeść, nasze dzieci w ogóle. Dlatego z ulgą przyjęliśmy delikatne zmiany na tym polu. Szału nie ma, ale uwierzcie, że dziecko jedzące ze smakiem szaszłyki z kurczaka w Miss Kimchi (to ulubiona knajpa Poli i Jurka) albo domawiające drugą porcję Butter Chickena w Curry Leaf na Chomiczówce (także na podium) potrafi człowieka uszczęśliwić. Koło ratunkowe w wypadku braku domowego obiadu rzucają Bar Mleczny Sady Żoliborskie lub klasyczna pizza margherita. Znamy jej każdą wariację robioną w każdej z żoliborskich pizzerii i od lat bezsprzecznie wygrywa ta w Da Aldo.

A na zakończenie prawdziwa klasyka. Magiel! Uciekaliśmy z domu rodziców przed sztywną pościelą, lata przespaliśmy w cudownie pomiętej i kolorowej. Aż któregoś dnia stary szyld i równie stara tabliczka z godzinami otwarcia w zakładzie na rogu Wojska Polskiego i Brodzińskiego zrobiły swoje. W tym maglu czas stanął w miejscu! Czego wszystkim choć na chwilę życzymy.

Bartek Czarkowski – manager (Kamp!, We Draw A, Suumoo), wydawca, dziennikarz, rowerzysta, i Agnieszka Szydłowska – dziennikarka radiowej Trójki, oraz dwójka ich dzieci: Pola (7,5) i Jurek (prawie 10), opowiadają o swoich ulubionych miejskich szlakach.

Na zdjęciu – w tle: mural „Powstańcy” Karola Radziszewskiego pokazywany w ramach wystawy „Późna polskość. Formy narodowej tożsamości po 1989 roku” w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie.

Foto: Filip Skrońc