Robyn, Tove Lo, Zara Larsson, First Aid Kitt i tysiące innych. Szwedki łączą się przeciwko seksizmowi i przemocy w branży muzycznej

źródło: Wikimedia

Opublikowany przez szwedzką gazetę Dagens Nyheter otwarty list podpisany został zarówno przez dobrze znane na całym świecie artystki (Robyn, Zarę Larsson, duet First Aid Kitt, Tove Lo czy Ninę Persson z The Cardigans), jak i te bardziej niszowe. Wśród ponad dwóch tysięcy podpisów są też też, należące do kobiet pracujących „po drugiej stronie” –  w wytwórniach muzycznych, przy festiwalach czy zajmujące się artystami jako np. menedżerki. 

Nie tak dawno temu większość ludzi stojących na scenie było mężczyznami. Ludzie, którzy pisali o muzyce w gazetach, też byli mężczyznami, a także ci, którzy mieli władzę w wytwórniach płytowych czy halach koncertowych. (…) Dziś sytuacja się zmieniła – wielkie wytwórnie mają szefów-kobiety, a większość nagród branżowych zgarniają kobiety – rozpoczyna się list szwedzkich artystek. 

Dalej można jednak czytać o tym, co dzieje się na zapleczu showbiznesu: o napaściach, wykorzystywaniu i używaniu nasyconego seksizmem słownictwa. Są cytaty i przykre historie, w których uprzedmiotowiane są nastoletnie artystki, zastraszane pracowniczki branży muzycznej, wykorzystywane praktykantki w wytwórniach, wokalistki gwałcone przez znanych muzyków czy obmacywane przez kolegów z zespołu na scenie. Z całą treścią listu (w języku angielskim) można zapoznać się TU

List, w którym artystki nawołują do „zerowej tolerancji wobec wykorzystywania seksualnego i przemocy oraz wyciągania z każdej takiej sytuacji prawnych konsekwencji” został już, jak podaje Billboard, skomentowany przez szwedzkie oddziały największych wytwórni – Warner, Universal i Sony.

Dziękujemy wszystkim kobietom, które miały odwagę podzielić się z nami tymi historiami. To bardzo ciemna strona przemysłu muzycznego, która teraz, na szczęście, wychodzi na światło dzienne. I tak powinno być. Dołożymy wszystkich starań, aby naprawić te wypaczenia. Smutne jest to, że dopuściliśmy do tego i nie zauważaliśmy czegoś, co okazało się przerażającym problemem w naszych strukturach – napisał na swoim Facebooku Mark Dennis, prezes szwedzkiego oddziału Sony.