Recenzja: „Futbol Jest Okrutny”

Czasami ciężko jest być kibicem piłki nożnej. Po pierwsze piłka nożna jest taka nieartystyczna. Wiadomo, że jeśli bym zapostował zdjęcie z designerskiego bloga dostałbym dużo lajków, gorzej jeśli wrzucę top 10 bramek ostatnich kilku lat.

Muzyka, kino nawet seriale, wszystko to jest akceptowalną formą rozrywki, ale gdy dochodzi do rozmowy o piłce nożnej często reakcja na fakt, że od kilku lat mam karnet i chodzę na wszystkie mecze Legii to „Serio? Lubisz piłkę nożną? Nie spodziewał(a)bym się” Bycie fanem piłkarskim jest jak stygmat, a jeszcze bycie fanem, który nie siedzi w domu przed telewizorem i nagminnie komentuje w swoich statusach na fejsie to co się dzieje na boisku, tylko wrzeszczy na żylecie, jest kolejnym levelem. Wyobraźcie sobie rozmowę z moją grupą nienawidzących piłkę nożną znajomych, o tym jak genialną rzeczą są racę. Albo, że warto, aby samorządy inwestowały w piłkę nożną, bo to napędza młodych ludzi do działania. Wrzask jaki zawsze mnie uderza jest niesamowity. W końcu piłka nożna nie jest czymś dobrym, lekkoatletyka przejdzie, ale piłka nożna to sport dla chamów, bydła i tylko chamy i bydło się nią interesują. Jednak to, co najgorsze w piłce nożnej to ta konieczność rozmawiania o niej „na poważnie”. Jeśli mam być szczery nawet lubię kłócić się o to, że mój ukochany sport jest wart docenienia. Buzuje wtedy we mnie krew, mam ochotę nawrzucać wszystkim od idiotów i czuję się jakbym rzucał grochem o ścianę. Ale przynajmniej mogę przekazać to, co myślę (po czym moja dziewczyna na mnie krzyczy i mówi, żebym przestał się przyznawać do bycia kibicem, bo ludzie oceniają kibiców jako kiboli koniec kropka). Gorzej gdy muszę rozmawiać o piłce z innymi kibicami. Twarzą w twarz. Najgorsze gdy do tematu włącza się typ, który ogląda finał ligi mistrzów i polską reprezentację i zaczyna gadać o tym jak polska piłka jest zła. Albo po dużej porażce mojej drużyny (jak w półfinale LM z Bayernem) ludzie chcą ze mną analizować co było nie tak. Gdy ja doskonale wiem co było nie tak i potrzebują jakichś sześciu miesięcy, aby móc o tym rozmawiać. Nie chce rozpamiętywać tego z kimś, muszę to przeżyć gdzieś w środku i dać zasklepić się ranie. Bo gdy rozmawiacie z domorosłymi fanami piłki nożnej wszyscy są genialni. „Ale źle grał ten #Messi, po co on grał. Ale beznadziejny jest ten #Zieliński, #Fornalik powinien go zdjąć, #Sobota bardzo ładnie” Tyle zdań, a tak mało jest we mnie zainteresowania nimi. Ja chce tylko obejrzeć piłkę nożną, mieć święty spokój przez około dwie godziny i patrzeć jak 22 gości kopie piłkę i móc analizować w głowie co się dzieje. Krzyknę raz i drugi przed telewizorem, a na stadionę nie przestanę krzyczeć, ani przez chwilę.

Na pewno pytanie jakie sobie zadajecie to „Po co nam ta wiedza skoro w tytule tego posta jest słowo #Recenzja?” Bo jeśli jesteście fanami piłki nożnej, będziecie przez cały czas analizować wasze bycie fanem podczas czytania #Futboljestokrutny. Każde zdanie będziecie odnosić do siebie. Wspomnienie o strachu, gdy twój zespół wygrywa, a ty czujesz, że i tak się nie uda? Znam bardzo dobrze. To uczucie złości gdy ludzie współczują ci bo twoja drużyna przegrała? Nie wiem czy coś mnie bardziej irytuje w mojej dziewczynie, od tego gdy próbuje mnie pocieszyć, a ja po prostu nie chce już o tym rozmawiać tylko chce zobaczyć powtórki najważniejszych akcji. Wszystko, co #Okoński wypisuje w swojej książce każdy fan zna doskonale. Te marzenia, że kiedyś zagracie w drużynie. Godziny spędzone przed Football Managerem i fakt, że gdy na boisku widzimy 17 letniego chłopaka, nawet jeśli jest dwa razy młodszy od nas i tak podchodzimy do niego jakby był doroślejszy, mądrzejszy. Bo jest piłkarzem naszej drużyny. „Futbol jest Okrutny” jest taką małą biblioteczką życia fana. Nie ma znaczenia czy jesteś fanem Cracovii, Legii, United czy City wszystko co opisuje Okoński jest ci znane.

Książka Okońskiego to trochę jak ten idealny mecz. Uczucia radości, dumy, mieszają się ze wstydem. Łzy szczęścia zastępują łzy wzruszenia. Wszystko to rozłożone na niecałe 300 stron, które połykasz jakbyś czytał notatkę prasową o transferze w lidze węgierskiej. Do tego nie czytasz książki tak naprawdę, czytasz zapis swojego kibicowskiego życia, bo ty o tym wszystkim już myślałeś. Już to przeżyłeś. Od dawna uważałem Okońskiego za najlepszego polskiego dziennikarza sportowego. Nie myliłem się.

Kolejna rzecz. Ponieważ, nie byłbym sobą gdybym nie dodał do mojego tekstu kilku bzdur. Moje ulubione piłkarski gify specjalnie dla was.

#Ronaldo na wieść o tym, że nie jest już najdroższym piłkarzem świata.

Trochę magii od Van Persiego

Suarez, który chce wszystko gryźć

Naprawdę nie znoszę Sergio Ramosa

A Jose mógł w jeden sposob zareagować (nie zareagował tak, ale cicho)

Ozil już na zawsze zniknął z Realu

Muszę ograniczyć listę, bo mogę popłynąć z gifami, z tej okazji dwa ostatnie. Tak mam nadzieję się cieszyć na koniec sezonu w Polskiej lidze.

A tak mam nadzieję się czuć w tym samym czasie