„Pycha”: życie, kocham cię nad życie

Każdy temat wydaje się dobry dla komedii, ale akurat ukazywanie problemu eutanazji w krzywym zwierciadle może wydawać się pewnym przekroczeniem. Reżyserowi filmu „Pycha” nie chodzi jednak o naśmiewanie się ze spraw ostatecznych, lecz o sprawdzenie ich do codziennego, prozaicznego wymiaru. Humorystyczny dystans ma tu planowaną śmierć oswoić i lepiej zrozumieć. Głównym bohaterem jest David Miller, sędziwy, samotny i chory na nowotwór architekt, który przybywa do zaprojektowanego przez siebie, dziś podupadłego motelu, gdzie zamierza udać się z własnej woli na wieczny odpoczynek. Dopomóc ma mu w tym równie zaawansowana wiekiem Esperanza (w tej roli muza Almodóvara, Carmen Maura) z fundacji zajmującej się eutanazją, a w roli niezbędnego w tej sytuacji świadka wystąpi niewidziany od bardzo dawna syn. Rzecz dzieje się, jak można wnioskować z pochodzenia reżysera, w Szwajcarii, w której prawo pozwala na śmierć na życzenie po uzyskaniu odpowiedniego orzeczenia od lekarza.

Misternie przygotowany plan Davida szybko się sypie. Nie dość że jego spokojna i godna śmierć ma się odbyć w wynajętym, obskurnym pokoju, to na drodze staną mu też inne nieprzewidziane okoliczności, jak nagle rodzące się uczucie i chęć do życia, zjawiska od dawna dla niego obce. Okaże się, że nieuleczalna choroba nie jest jego największą bolączką. Jako osoba o nazbyt racjonalnym i pozbawionym złudzeń spojrzeniu na świat zawsze chciał mieć nad wszystkim kontrolę i z trudem przychodziły mu ludzkie odruchy. Uświadomią mu to dopiero czuła Esperanza oraz przypadkowo spotkany, wynajmujący sąsiedni pokój młody mężczyzna rosyjskiego pochodzenia, który zarabia jako męska prostytutka. Trójka bohaterów na przemian nas szokuje i śmieszy swoimi groteskowymi zachowaniami, a przy tym udowadnia, że w sytuacjach granicznych ludzie zupełnie sobie obcy mogą stworzyć wyjątkową wspólnotę. Choć większość akcji rozgrywa się w jednym pomieszczeniu, to film nie pozostawia wrażenia teatralności i monotonii dzięki sprawnej grze aktorów oraz onirycznym wizjom Davida.

Twórcy tego skromnego, niedługiego filmu nie celują w arcydzieło – dużo tu umowności , dbałość o prawdziwą psychologiczną głębię postaci zostawili na lepsze czasy, serwowany humor raczej nie grozi śmiercią, a cała opowieść służy przede wszystkim pokrzepieniu serc. Czasem jednak warto zobaczyć coś lekkiego, a pouczającego i traktującego o poważnych sprawach.

obsada: Patrick Lapp, Carmen Maura, Ivan Georgiev
Francja/Szwajcaria 2015, 75 min
Aurora Films, 6 maja

Dodaj komentarz

-->