Z pustyni na Islandię – Emel Mathlouthi „Ensen”

Koncert podczas noblowskiej ceremonii, transmisja występu online dla publiczności w Autonomii Palestyńskiej, hit „Kelmti Horra”, który w rodzimej Tunezji przyniósł tyle splendoru, ile hejtu. Historia Emel Mathlouthi sprzedaje się sama i nie potrzebuje do tego genialnych dźwięków. Tymczasem Tunezyjka nie spoczywa na laurach, ale wrzuca kolejny bieg. Jej drugi album to miks mrocznej skandynawskiej elektroniki (za brzmienie odpowiada Valgeir Sigurðsson znany ze współpracy z Björk, CocoRosie czy Sigur Rós) oraz tradycyjnych północnoafrykańskich melodii.

To nie jest płyta, której spodziewalibyście się po dziewczynie z przylepioną przez niektórych łatką „barda w spódnicy”. „Ensen” to najbardziej przejmująca i zarazem przebojowa rzecz wypływająca w tym roku z północy Afryki. Co prawda same demony pustyni maczały w niej swoje pazury, ale gwarantuję, że trudno wam będzie znaleźć bardziej klimatyczny zestaw piosenek. Tym bardziej że pobrzmiewają w nim echa zarówno zespołów z portfolio Sigurðssona, jak i np. Massive Attack, a to dla wielu może być największą zachętą. [Michał Kropiński]

 Emel Mathlouthi, „Ensen” , Little Human Records, 2017 r.