Powstaje nowa adaptacja „Władcy much”. Chłopców zastąpią dziewczynki

źródło: Metro-Goldwyn-Mayer Studios

Wydana w 1954 roku debiutancka powieść późniejszego laureata nagród Nobla i Bookera, Williama Goldinga jest uważana za jedną z najważniejszych książek XX wieku. Historia o ocalałej z katastrofy lotniczej grupie chłopców, którzy trafiają na bezludną wyspę i tam próbują organizować własne rządy i społeczność (z okrutnymi i katastrofalnymi konsekwencjami), uważana jest za alegorię upadku kultury stworzonej przez człowieka.

Powieść została sfilmowana już dwa razy – w 1963 i 1990 roku. Za najnowszą adaptacją stoi studio Warner Bros., a nakręcić ma ją reżyserski duet Scott McGehee oraz David Siegel, znany m.in. z docenionego dramatu „O czym wiedziała Maisie” z Julianne Moore i Alexandrem Skarsgårdem. 

Chcemy zrobić bardzo wierną, ale uwspółcześnioną adaptację książki, z dziewczynkami, a nie chłopcami. To ponadczasowa historia, istotna także w dzisiejszych czasach, pełnych międzyludzkich konfliktów i znęcania się nad rówieśnikami. Nasza zmiana pozwoli spojrzeć na nią na nowo, unikając konwenansów i tego, co myślimy o chłopcach i agresji – twierdzą twórcy. 

Takie tłumaczenia już spotkały się z krytyką na Twitterze. Wiele osób uważa, że będącej motywem przewodnim powieści „toksycznej męskości”, nie da się przełożyć na relacje dziewczynek. „Tworzenie takiej alegorii jest bezcelowe!”; „to nie zadziała, szczególnie jeśli film kręci dwóch facetów!” – można przeczytać w komentarzach. Nie zabrakło żartów: „Co się stanie, jeśli na bezludną wyspę trafi grupa dziewczynek? Nic. Zorganizują się, zbudują miłe zharmonizowane społeczeństwo, będą uprawiać warzywa i żyć szczęśliwie”