Post-soviet, Tokio, beacony i tydzień mody w Tibilisi. Oto trendy modowe 2018

foto: Au Matt

Jesteśmy świadkami detronizowania klasycznych stolic mody, zmiany systemu sprzedaży, mieszania się tego co wysokie, z tym, co użytkowe, a także powrotu do stylu, którego jeszcze kilkanaście lat temu nie chcieliśmy widzieć na oczy. Witamy w świecie mody 2018 roku. 


NOWE STOLICE MODY

Już nie tylko Paryż, Mediolan, Londyn i Nowy Jork kojarzą się z wielką modą – do grona popularnej czwórki dołączają kolejne miasta, które zachwycają  unikatowym stylem i zaskakują świeżością. W zawrotnym tempie rozkręca się Seul, do niedawna pozostający w cieniu pobliskiego Tokio. Tamtejszy fashion week istnieje dopiero od kilkunastu lat, ale jego znaczenie rośnie z roku na rok. To właśnie tam zaczynali koreańscy projektanci (m.in. JUUN.J), którzy odnieśli międzynarodowy sukces. Awangardowa i zacierająca podział na płeć moda seulskich projektantów trafia na podatny grunt lokalnych fashionistów. Ich szalony styl relacjonują znani fotografowie i opisują najważniejsze magazyny o modzie.

Kojarzone bardziej z plażą niż modą Melbourne stało się centrum australijskiej nowej odzieżowej fali. Swoje butiki stale otwierają tam światowej sławy marki, ale ciekawsze jest to, co proponuje rodzima scena. Jej reprezentanci łączą europejskie trendy z miejscowym luzem, a zasięg brandów takich jak Kloke, Chronicles of Never czy P.A.M. rozprzestrzenia się poza Oceanię. Bardzo hot są także multibrandy z Melbourne, na czele ze Sneakerboy, Assin czy Incu, które oferują nie tylko świetną selekcję streetwearu, ale wchodzą też w ciekawe, autorskie kooperacje z zagranicznymi projektantami.

Nową tożsamość budują kraje byłego Związku Radzieckiego. Kijów i Tbilisi to centra trendu post soviet, jednak ukraińscy i gruzińscy projektanci odcinają się od rosyjskiego dziedzictwa. Interpretują historię i bieżącą politykę, tworząc „młodą” kulturę niedawno powstałych państw. Zaangażowana społecznie moda projektanta Antona Belinskiy’ego wywodzi się z traumatycznych przeżyć i walki o niezależność, a wizją socjalistycznej utopii zainspirowana jest Yulia Yefimtchuk. Oboje to coroczne gwiazdy kijowskiego fashion weeka. Z kolei na tygodniu mody w Tbilisi Tamuna Ingorokva prezentuje futurystyczne ubrania ze skóry, a George Keburia zachwyca wąskimi, geometrycznymi okularami przeciwsłonecznymi, które nosi m.in. Rihanna. Z Gruzji pochodzi także Demna Gvasalia, który pisze nowy rozdział historii mody swoimi kolekcjami dla Vetements i Balenciagi.

POSTSOVIET

Kiedy Gosha Rubchinskiy zadebiutował w Paryżu w 2014 r., nikt nie spodziewał się, że trend na streetwearowe ubrania inspirowane kulturą lat 90. i energią rosyjskich blokowisk przetrwa więcej niż kilka sezonów. Styl post soviet zachowuje aktualność, bo wciąż nie jest do końca określony. W roku 2018 będziemy świadkami kolejnej jego ewolucji. Szorstki i brutalny post soviet chic wychodzi poza rosyjskie granice i w każdym z byłych demoludów zdobywa nowy look. Chociażby pochodzący z Bośni projektant Ilija Milicic walczy z popularnym na Zachodzie stereotypem wschodniego dresiarza – gangstera. Milicic zestawia dopasowane, błyszczące garnitury z kurtkami inspirowanymi paczkami po papierosach. Niepozbawiony ironii i ekstrawagancji styl proponowany przez mieszkającego na co dzień w Austrii twórcy określany jest mianem nowego „macho”.

Bardziej romantyczne i poetyckie są propozycje polskich brandów. MISBHV, UEG i Dramat przenoszą w sentymentalną podróż do czasów niewinnej młodości. Z kolei styl projektantów z Ukrainy i Gruzji to osobliwy komentarz na temat bieżących wydarzeń politycznych, a swoje wyobrażenie na temat post soviet zmieniają i rosyjscy twórcy. Tegoroczna nominacja do prestiżowej nagrody LVMH przypadła Marii Kazakovej, autorce marki Jahnkoy. Kolekcja „The Displaced”, przygotowana przez Kazakovą we współpracy z Pumą, odpowiada na kryzys nadprodukcji. Przesłanie projektantki jest proste – Rosja nie jest jednolitym państwem, a nowe pokolenie rosyjskich twórców zamierza tworzyć dzieła na skalę światową.

HI FASHION + STREETWEAR 

W 2000 r. doszło do spięcia pomiędzy Louis Vuitton a Supreme. Paryski dom mody oskarżył amerykańską markę o bezprawne wykorzystanie logo LV we wzorze na deskorolkach. Wystarczyło kilkanaście lat, by o niedawnej aferze wszyscy zapomnieli. Rynek wywrócił się do góry nogami – dziś Louis Vuitton zaprasza Supreme do współpracy, a streetwear wchodzi na salony. Wszystko to za sprawą pokolenia „Z”, którego przedstawiciele dorastają razem ze streetwearem.

I nie chodzi tylko o ubrania, lecz o cały lifestyle i próbę wyróżnienia się. To marki takie jak Supreme, Vetements czy Golden Goose rozpalają wyobraźnię nastolatków. Ich popularność próbują wykorzystać ekskluzywne domy mody, które starają się dotrzeć do grona nowych odbiorców. Chociażby Burberry, proponując Goshy Rubchinskiy’emu wspólną kapsułową kolekcję, chciało odświeżyć swój statyczny wizerunek.

Młodzi konsumenci szukają innowacji, lubią być zaskakiwani. Współpraca z najmodniejszymi brandami, pozwala tradycyjnym markom zdobyć zaufanie nowych klientów. Ryzyko jest niewielkie, nakład finansowy relatywnie niski – w najgorszym wypadku akcja nie przyniesie oczekiwanych korzyści, ale jednocześnie nie narobi szkód. O nieudanej współpracy nie będzie się po prostu mówiło. Za to akcje zakończone sukcesem będą na ustach wszystkich. Tylko w ostatnich kilku miesiącach Nike połączył siły z Comme des Garçons, Tommy Hilfiger z Vetements, a Karl Lagerfeld z Vansem. Rok 2018 przyniesie jeszcze więcej tego typu kooperacji.

NOWE TECHNOLOGIE SPRZEDAŻY

Gdy kilka lat temu projektanci zaczęli sięgać po nowe technologie produkcji ubrań, wszyscy prorokowali, że to przyszłość mody. Dzisiaj ich zastosowanie (np. druk 3D) faktycznie nie budzi takich emocji jak kiedyś, choć technologie to wciąż jeden z najgorętszych trendów branży. Nie chodzi już jednak o sposoby wytwarzania odzieży, ale jej wirtualną sprzedaż.

Dzisiejszy konsument coraz śmielej sięga po tzw. beacony. Popularne rozwiązanie, polegające na skojarzeniu produktu z aplikacją w telefonie, wywołało rewolucję w sprzedaży. Wystarczy, że przejdziemy obok swetra, a zainstalowany beacon uruchomi w naszym telefonie mapę z informacją o składzie, rozmiarze i dostępności produktu. Potrzebę zaczynają dostrzegać sprzedawcy i transakcję za pomocą beaconów oferują już m.in. amerykańskie centra handlowe Macy’s. Do beaconów dołączyły całkiem niedawno tzw. barcode scanners, wirtualne metki, z których klient bez pomocy asystenta sprzedaży, nie tylko dowie się wszystkiego o produkcie, ale zakupi go np. już w przymierzalni, bez konieczności udawania się do kasy.

Coraz popularniejszym trendem w sprzedaży ubrań staje się także wideo. W sklepach internetowych obok zdjęć produktu, zamieszczane są filmy. Wystarczy jedno kliknięcie, by przenieść się na prywatny, kilkusekundowy pokaz mody. W internetowym sklepie gigantycznego  ASOS.com w krótkich filmach modele prezentują każdy detal wybranego produktu. Krok dalej poszedł francuski sklep Longchamp, który do zamieszczonych w sieci filmów z pokazu dodaje łącze odsyłające do strony prezentowanego towaru. Najbliższa przyszłość handlu mody to symbioza stacjonarnej sprzedaży i najnowszych technologii. Nowym rozwiązaniem w sprzedaży stają się tak zwane wirtualne przymierzalnie. Już trwają pierwsze ich testy, którym przewodzi marka Tommy Hilfiger. W swoim holenderskim sklepie firma wprowadziła iPady, na których konsumenci mogą stworzyć własne awatary i wystylizować je w ubrania marki. 

Tekst: Michał Koszek
Foto: Au Matt