Polyphia – „New Levels New Devils” (recenzja)

Muzyka o wysokim stopniu techniczności dość często jest porównywana do aktów autoerotycznych. Czasem jest to uprawnione, ale zazwyczaj to szkodliwa kalka myślowa. I nikt nie przeczy tej kalce równie mocno, co zespół Polyphia. Ich trzeci krążek, „New Levels New Devils”, to rollercoaster muzycznych stylistyk i emocji oraz znaczący krok do przodu po dość mało ekscytujących pierwszych dwóch płytach. Podstawą jest frenetyczny math rock, ale nie brakuje elementów progresywnego metalu w rodzaju Animals As Leaders, popu, a nawet trapu i EDM-u. Ta pozornie szalona mieszanka niczym z kiepskiego youtube’owego żartu działa wyśmienicie, bo jej spoiwem są melodie. Chwytliwe, zaskakujące, pełne inwencji. „G.O.A.T.” to mroczny, trapowy banger, „Yas” wibruje labiryntem splatających się w wariackim tempie popowych motywów, „Nasty” wciąga swoim roztrzęsionym ciężarem… Najmniej na miejscu wydaje się wokalny utwór „So Strange”, który brzmi jak dowolny, generyczny indie pop z poprzedniej dekady, przybrany w techniczne piórka. „New Levels New Devils” to muzyka z ostatnich 15 lat na SoundCloudzie, grana przez niesamowicie wyszkolonych muzyków. I to jest siła tego albumu!

 

Polyphia – „New Levels New Devils”
Equal Vision Records

Tekst: Paweł Klimczak