„Polska odwraca oczy”. Recenzja książki Justyny Kopińskiej

Justyna Kopińska „Polska odwraca oczy” Świat Książki

Swoje piekło Dante podzielił na dziewięć kręgów. Gdyby znał reportaże Justyny Kopińskiej z tomu „Polska odwraca oczy”, zapewne stworzyłby osobny odział dla ich bohaterów.

W przedsionku koczowałyby zakochane w mordercach kobiety z bohaterką „Spokojnego snu Anny” na czele. Świeżo upieczona żona Mariusza Trynkiewicza (pedofila, mordercy czwórki chłopców), marzyłaby o jego silnych ramionach („przypomina mi postać graną przez Macieja Zakościelnego w Tylko mnie kochaj), podróży poślubnej (do miejsce, gdzie spalił swoje ofiary) i dziwiłaby się, że ktoś może nie rozumieć miłości do „mężczyzny, który słucha całym sobą i zależy mu na drugiej osobie”.

W głębi, na oddziale (bo to piekło przypominałoby w dużej mierze polski szpital psychiatryczny) służbę pełniłyby szczególnie uzdolnione w katowaniu dzieci Boromeuszki z Zabrza: siostra Patrycja od wyrywania włosów z głów, siostra Monika od rzucania kilkulatkami o ściany i osławiona siostra przełożona Bernadetta od przyzwalania na gwałty.

Oddział zatrudniałby też dobrych PR-owców i prowadził kreatywną statystykę pozwalające ukryć wszystko, nawet brak śledztwa w sprawie wielu morderstw (reportaż „Ten trup się nie liczy”). Mimo to miałby poważny problem z przepełnieniem, niedofinansowaniem, kumoterstwem i powszechnym debilizmem – jak w opisywanych w książce domach poprawczych istniejących jedynie po to, by umacniać patologie i zapewnić stały dopływ pensjonariuszy do więzień kontrolowanych przez mafie narkotykowe (Płock), a ochranianych przez psychopatów (Sieradz).

Bardzo mocną stroną reportaży Kopińskiej jest konsekwencja i dokładność, z jaką opowiada każdą historię, pokazuje degenerację systemu sprawiedliwości, resocjalizacji i opieki społecznej. Jak mówi w jednym z reportaży Paweł Moczydłowski: „Żyjemy w kraju, w którym psychologowie więzienni wystawiają czterokrotnemu mordercy opinię, na podstawie której może wyjść na zwolnienie warunkowe. I nikt z tego nie wyciąga wniosków”. Z jednym tylko trudno mi się zgodzić, gdy czytam ten zbiór – z jego tytułem mianowicie. Jeśli Polak odwraca oczy od zła, to tylko po to, by sięgnąć po komórkę i strzelić mu kilka fotek. Tylko dzięki wrażliwości, ogromie empatii i uporowi autorki, jej zbiór reportaży to majstersztyk dziennikarstwa śledczego, a nie kolejny przegląd informacja z prasy o kolorystyce  i prezencji wymiocin.

Dodaj komentarz