Pogłos: Alicia Keys @ Stadion Miejski w Poznaniu, 30.06

Wielkim fanem amerykańskiej artystki nie jestem, więc na koncert poszedłem raczej z ciekawości. Dam jej szansę – pomyślałam. Albo mnie kupi, albo nie. Będzie tłum ludzi, bo to w końcu stadion, będzie atmosfera, będzie ok.

Już podczas koncertu supportów było jasne, że poznaniacy frekwencją chyba nie zgrzeszą. Wydawało mi się, że zapełnić #StadionMiejski, to nie jest duży problem. Jak się okazało – problem był. Niby pojawiło się blisko 18 tysięcy osób, a zarówno trybuny, jak i płyta świeciły pustkami.

#AliciaKeys odwiedziła #Poznań w ramach trasy #SetTheWorldOnFire, promującej jej ostatni album. Organizatorzy wielokrotnie powtarzali, że to jedyny koncert, który odbędzie się pod gołym niebem. Czy to nadało temu wydarzeniu splendoru? Nie wiem. Tym bardziej, że koncert zasiadany to nie do końca moja bajka. Na szczęście pojawiła się mała logistyczna wpadka. Gdy Alicia pojawiła się na scenie, cały tłum ruszył w kierunku barierek – nikt nie próbował nawet ich zatrzymać. To z kolei wzbudziło gigantyczne niezadowolenie osób, które wykupiły bilety z przodu sceny.

Trzeba przyznać, że pani Keys to naprawdę zjawiskowa osoba. Oprócz niezaprzeczalnej urody posiada też umiejętność rozruszania, a nawet wzruszania publiczności. Oczywiście nie zabrakło najbardziej znanych kawałków artystki, jak #Fallin’, #NoOne, #IfIAintGotYou (ten numer Alicia zadedykowała publiczności), #EmpireStateOfMind  no i oczywiście #GirlOnFire.

Mimo że było nas mało, publiczność nie zawiodła. Aż dwa razy pokazała, że spontanicznie i za pomocą dozwolonych urządzeń można zrobić coś pięknego. Pod koniec koncertu nagle zapaliły się setki ekranów telefonów. Wyglądało to bajecznie. Później zaczęły krążyć baloniki, które na koniec koncertu poleciały w stronę sceny. Trzeba przyznać, że Alicia Keys to artystka dużego formatu. Klimat koncertu trzymał mnie jeszcze przez parę godzin. A i jeszcze jedno. Alicia to chyba jedyna artystka, która niemal perfekcyjnie wypowiedziała „cześć Poznań”.

Dodaj komentarz