Plemię

Szkoła dla głuchoniemych na Ukrainie. Nastoletni Sergiej w swoim nowym internacie szybko przekonuje się, że czeka go niestandardowy tok nauczania. Będzie musiał odrobić lekcję z okrucieństwa, by zyskać posłuch wśród rówieśników. Zamknięci w odosobnieniu, wykluczeni z tzw. normalnego świata uczniowie tworzą hermetyczną wspólnotę, funkcjonującą jak zorganizowana grupa przestępcza. Terroryzują okolice, ściągają haracze, napadają – machina działa sprawnie niczym zachodnie banki, nawet pierwszaki wiedzą, że muszą ukraść, by zapewnić sobie „ochronę” starszych roczników.

Sergiej dzięki postępom w nauce tego przysposobienia gangsterskiego wkrótce zostaje mianowany opiekunem dwóch dziewczyn, które prostytuują się na parkingu. Opowiedzianemu w języku migowym (bez napisów czy narratora) filmowi Słaboszpyckyja bliżej do pesymistycznych alegorii pokroju „Władcy much” Williama Goldinga niż typowego festiwalowego kina interwencyjnego.

To realistyczna, surowa baśń o zarażeniu złem i desperackiej próbie wyrwania się z jej kręgu. Ukraiński reżyser nie estetyzuje okrucieństwa, ale też nie odwraca od niego wzroku. Przypatruje się mu tak jak Michael Haneke w swoich wczesnych filmach – w długich, wyczerpujących ujęciach, sugerując, że przemoc to jedyny użyteczny, dostępny dla bohaterów język. Nawet uczucie, które pojawia się między Siergiejem a nastolatką prostytutką, jest tu brutalne i mechaniczne, rodem z witryn porno, a nie młodzieżowych romcomów. O sile Plemienia – jednego z najciekawszych i najbardziej przemyślanych debiutów ostatnich lat – przesądza również sugestywna strona formalna. Brawurowe, wartkie jazdy kamery i przemyślana w każdym calu choreografia wywołują wrażenie udziału w karnawale przemocy, który nie ma w sobie żadnej wyzwalającej mocy.

„Plemię”
(„Plemya”)
reż. Myrosław Słaboszpyckyj
obsada: Grigoriy Fesenko, Yana Novikova, Rosa Babiy, Alexander Dsiadevich, Yaroslav
Ukraina/Holandia 2014, 130 min
Aurora Films, 29 maja