Piractwo muzyczne znacznie wzrosło w 2017 roku. Kradzież własności intelektualnej nigdy nie była tak popularna

źródło: Wikimedia

Jeśli myślicie, że żyjemy w czasach absolutnego streamingu, ostatni nielegalny album „zdarliście” z sieci kilka lat temu i macie nadzieję, że wszyscy korzystają ze Spotify, Tidala lub przynajmniej YouTube’a, otwórzcie oczy. Okazuje się, że piractwo muzyczne ma się dobrze, a nawet lepiej niż kiedykolwiek. Tak przynajmniej można wyczytać w corocznym Globalnym Raporcie dotyczącym Piractwa, opublikowanym przez zwalczającą piractwo firmę MUSO.

W 2017 roku piractwo muzyczne wzrosło o aż 14,7 procent w porównaniu z poprzednim rokiem, a strony z nielegalną treścią odwiedzono na całym świecie 73,9 miliarda razy. Z tego 30,5 miliarda to miejsca nielegalnie streamujące muzykę, 21,2 miliarda strony do pobierania plików muzycznych, 15,7 miliarda serwisy pozwalające nielegalnie zgrać muzykę z legalnych źródeł (to najnowsza i coraz popularniejsza forma piractwa), 6 miliardów publiczne torrenty, a 500 milionów torrenty z dostępem prywatnym. 

W podsumowaniu raportu można przeczytać, że piractwo muzyczne to druga najpopularniejsza forma tego procederu, która ustępuje miejsca piractwu telewizyjnemu, ale wyprzedza filmowe. Najpopularniejsze kraje na liście tych kradnących własność intelektualną to Stany Zjednoczone, Rosja, INdie, Brazylia i Turcja. 

Istnieje przekonanie, że wzrost popularności serwisów na żądanie, takich jak Netflix czy Spotify rozwiązało problem piractwa, ale teoria nie pokrywa się z praktyką. Nasze dane sugerują, że piractwo jest popularniejsze niż kiedykolwiek – twierdzi współzałożyciel i prezes MUSO, Andy Chatterly. 

2 komentarze

Dodaj komentarz

-->