Novika opowiada nam o swoich inspiracjach

Fot: Eliza Krakówka

Dzieciństwo

Banał, ale trudno nie wspomnieć o tym, co wynosi się z domu. Mieszkając na warszawskich Jelonkach jeździłam do szkoły muzycznej w centrum miasta, byłam odmieńcem na podwórku, ale też obiektem zazdrości. Tata od zawsze zajmował się muzyką (Trójka, Świat Młodych, TVP), zabierał mnie na koncerty , poznawał z artystami, a z NRD przywoził piórniki. W domu z mamą słuchali płyt winylowych: Bee Gees, Michael’a Jacksona, Streisand. Lubię wracać do tych obrazów.

Jamiroquai

Od Limahla, przez The Police, doszłam w swoich fascynacjach do Jamiroquai. To była pierwsza płyta „Emergency On Planet Earth” i wydawało mi się, że tylko ja ich kocham. Uczyłam się tych pierwszych dwóch płyt (z kasety!) na pamięć, wycinałam zdjęcia Jay Kay’a. A potem miałam farta, bo trafiłam do pracy do Sony Music tuż przed premierą „Travelling Without Moving”. Miałam dostęp do wszystkich singli, pojechałam na koncert do Berlina z krótkim „meets & greets” z artystą, podpisał mi te single. A w 2008 roku w Krakowie, kiedy już przeszła mi ta zajawka , zagraliśmy na tej samej scenie. Życie pisze czasem ciekawe scenariusze.

Trip hop

Fascynacji muzycznych miałam wiele, ale to trip hop siedzi w moim sercu do dziś. Wielu młodych artystów sięga też po bardzo podobne brzmienie osnute melancholijnym wokalem. Dla mnie trip hop był też ratunkiem, bo wcześniej wydawało mi się, że śpiewać trzeba pełną piersią i zawsze na miarę Edyty Górniak. Okazało się, że można prawie szeptać i też osiągnąć świetny efekt. W piosenkach Morcheeby, Massive Attack czy Portishead nikt nie popisuje się wokalem.

UK czyli British obsession

Podczas studiów na Anglistyce byłam bardzo zafascynowana wszystkim co brytyjskie. Kupowałam magazyn THE FACE i pochłaniałam go razem z przyjaciółką z wypiekami na twarzy. Starałam się jak najczęściej robić wypady do Londynu, kupowałam tanie CD na Berwick street , jadłam jacket potatoe z tuńczykiem i byłam najszczęśliwsza na świecie. Do dziś jeśli spotkam gdzieś Brytyjczyka to potrafię przegadać z nim pół nocy.

Bjork vs. Alicia Keys

Czy można wielbić dwie artystki, które dzieli stylistyczna galaktyka? Można! Na pewno lepiej znam twórczość Bjork, namiętnie prezentowałam ją w radiu, napisałam o niej kiedyś spory artykuł do magazynu Fluid, byłam na wielu koncertach. W późniejszej swojej twórczości często już mnie nudziła, czasem wręcz irytowała. Ale jak spojrzeć na jej dyskografię, jej teledyski to ten wkład i kreatywność są porażające. Alicia po prostu rozpala moje serce, jadę autem i śpiewam z nią zastanawiając się „co by było gdybym miała kawał czarnego głosu”

Fot: Eliza Krakówka

Smolik

Gdzieś w okolicach pierwszego singla Futra (2000 rok) , Paweł Jóźwicki (U-Zek) powiedział: „wpadnij do mnie, będzie Smolik, myślę, że musicie się poznać”. The rest – jak to mówią – is history. Praca nad „T.Time” z Andrzejem nauczyła mnie więcej niż cała moja podstawówka muzyczna. Zupełnie inne podejście do wokalu, jak do ścieżki instrumentu, niezwykłe wyczucie, a przy tym oaza spokoju. Nasze wspólne koncerty to było coś pięknego, a przy tym świetna burza mózgów z pozostałymi gośćmi. Niestety dopiero po latach je doceniłam., bo solo nie udało mi się aż tak zaistnieć koncertowo.

Zadie Smith

Mistrzyni słowa, pisze tak pięknie i mówi tak mądrze! Mam kilka jej książek w oryginale z tego początkowego, lżejszego okresu jej twórczości i w czasie studiów zaczytywałam się w nich z zachwytem. „Białe Zęby”, „O Pięknie”, „Łowca autografów”, obecnie czytam „Swing Time”. Uwielbiam jej opisy relacji, szczególnie tych rodzinnych.

Producenci – przyjaciele

Czasem zła jestem na siebie, że nie nauczyłam się więcej robić sama w kwestii aranżu i produkcji utworów. Z drugiej strony ta interakcja z producentem jest fantastycznym i inspirującym doświadczeniem. Wiele nauczyłam się od Bogdana Kondrackiego, który był producentem płyty Futra. Później już nigdy nie nagrałam albumu z jedną osobą. Bogdan jednak zawsze pojawia się w roli producenta, na nowej płycie w piosence „Słabości”. Równie twórczo i ekscytująco pracuje się z Agimem Dżeljilji, który jest też głównym członkiem mojego zespołu.

Michel Gondry

Dziś piosenka bez teledysku ma małe szanse na przebicie. Mam jednak wrażenie, że niewielu twórcom udaje się naprawdę przykuć uwagę samym obrazem, a często przeciętność klipów powodują oczywiście ograniczone budżety. W czasach kiedy Bjork, Daft Punk, Chemical Brithers wydawali swoje najlepsze albumy, na scenie teledysków królował Michel Gondry. Bez końca mogę wracać do jego barwnych, pojechanych obrazów do „Let Forever Be”, „Around The World”, czy „Army Of Me”. Odrobinę odnieśliśmy się do jego twórczości z ekipą Turbo Diesiel w klipie do „Unsafe”.

Ludzie

Największa inspiracją moich tekstów są ludzie. Ich zawiłe często związki, relacje rodzinne, słabości, psychiczne odchylenia, pragnienia. Mam mnóstwo znajomych i to prawdziwa kopalnia historii, uwielbiam się temu przyglądać. Tej tematyki poszukuję też w książkach i kinie.

Tagi