„Nienasyceni” – wykwintna uczta

Tajemnicze spojrzenie Swinton, krnąbrny uśmieszek Johnson, szaleństwa Fiennesa i stoicki spokój Schoenaertsa – dawno nie było w kinie tak zabójczego czworokąta. Nie było też lepszego tła dla swawoli – Morze Śródziemne skąpane w letnim słońcu, do tego elegancka willa na wzgórzu. Obietnica raju na ziemi?

Aniołowie mają piękne twarze, ale upadłe dusze. Marianne Lane (Tilda Swinton) jest gwiazdą rocka na miarę Dawida Bowiego, „kobietą stulecia”, jak mawiają o niej bohaterowie. Wraz ze swoim przystojnym partnerem (Matthias Schoenaerts) spędza wakacje na małej wysepce blisko Sycylii. Z dala od paparazzi i miejskiego zgiełku. Spokój nie może trwać jednak wiecznie, szczególnie gdy dołączą do nich były mąż Marianne, poczciwy i wszędobylski Harry (genialny Ralph Fiennes) i ociekająca seksapilem nastolatka (Dakota Johnson), która podaje się za jego córkę.

Od tej pory nic nie będzie już normalne – tłumione wspomnienia i popędy powrócą ze zdwojoną siłą, a – jak wiadomo – zazdrość jest namiętnością, która z zapałem szuka tego, co sprawia cierpienie. Reżyser „Jestem miłością” ponownie mierzy się z destrukcyjną siłą pożądania. Jego bohaterowie – narcystyczni i zagubieni – pozostają uwikłani między pragnieniem, cielesnością a miłością. Czy są w stanie kochać kogokolwiek oprócz siebie samych? Co tak naprawdę kryje się za tragikomiczną, ekranową szaradą? Kto zyska, a kto ostatecznie straci?

Warto podkreślić, że „Nienasyceni” to zrealizowana z wirtuozerią uczta dla zmysłów – tego filmu się nie ogląda, lecz doświadcza czy wręcz pożąda. Włoski reżyser w precyzyjny sposób skomponował niemal każdy kadr tej intrygującej opowieści. Filmowy bękart opery i rock’n’rolla uwodzi, śmieszy, drażni, łączy w sobie wulgarność i wyrafinowanie. Zdecydowanie nie pozostawia obojętnym.


Nienasyceni
(„A Bigger Splash”)
reż. Luca Guadagnino
obsada: Tilda Swinton, Matthias Schoenaerts, Dakota Johnson, Ralph Fiennes
Francja/Włochy 2015, 120 min
Kino Świat, 20 maja