Nie umarł król, ale niech żyje król! – Joe Hill i jego Nos4a2

Nie wiem jak to się stało, ale w rodzinie Stephena Kinga pojawił się ktoś, kto może być lepszym pisarzem od niego. Joe Hill ma już na koncie kilka dobrych książek: historie są ciekawe, bohaterów da się lubić.

Problem miał tylko zawsze z zakończeniem – odkładając jego powieści na półkę zawsze miałem uczucie niedosytu. Tym razem Joe dał radę. W „Nosferatu” śledzimy historię Vic, która ma dar przenoszenia się gdziekolwiek chce. Ludzi obdarzonych różnymi ponadnaturalnymi zdolnościami jest w tym świecie więcej, choćby niejaki Charlie Manx, który wykorzystuje swoje umiejętności do wysysania dusz małych dzieci. Przeznaczenie Victorii, co od początku jest jasne, to powstrzymanie Manxa i odkrycie tajemnicy krainy, do której trafiają porwane przez Charliego maluchy. Postaci są interesujące i wbrew pozorom niejednoznaczne. Kilka razy złapałem się na myśli czy faktycznie Charlie Manx wyrządza dzieciom krzywdę, zabierając je do „Gwiazdkowej Krainy”, gdzie wszystkie dzieci są szczęśliwe? Syn króla horroru zrobił krok dalej niż ojciec i zamiast wśród czerni i bieli, porusza się wśród szarości. Na ponad 700 stronach Joe Hill przekonującą miesza groteskę, horror i thriller – „Nos4a2” to jedna z najlepiej czytających się powieści grozy ostatnich lat. To oczywiście literacki pop, ale co jest złego hitach?

Dodaj komentarz

-->