Nick Cave and the Bad Seeds „Skeleton Tree”

Poza skalą

„Push the Sky Away”, poprzedni album Cave’a i Bad Seeds, był dziełem właściwie doskonałym, zarówno w warstwie muzycznej, jak i lirycznej. „Skeleton Tree” to płyta zdecydowanie bardziej jednowymiarowa, ale trudno nie użyć w jej przypadku słowa „genialna”. Materiał tu zawarty utrzymany jest w tak depresyjnym klimacie, że gdyby bułka, którą jadłem podczas pierwszego przesłuchania albumu, była choć odrobinę bardziej czerstwa, to podciąłbym sobie nią żyły.

Proces nagrywania „Skeleton Tree” był w końcu dla Cave’a formą mierzenia się ze stratą syna. Ale nawet słuchacz nieświadomy tej tragedii pochyli głowę w obliczu mocy poszczególnych kompozycji. W zasadzie tylko wieńczący całość numer tytułowy jest w jakiś sposób zachowawczy i przypomina klasyczne ballady Cave’a. „Jesus Alone”, „Magneto”, „Rings of Saturn”, „Girl in Amber” czy „I Need You” to utwory przepiękne i potwornie smutne. Na tym tle gościnny udział duńskiej sopranistki Elsy Torp w pięknym „Distance Sky” działa jak orzeźwiający haust górskiego powietrza. Jeśli na łamach „Aktivista” przyznawalibyśmy punkty za ładunek emocjonalny, to dla „Skeleton Tree” zabrakłoby skali. Jeden z najważniejszych albumów w dyskografii Nicka Cave’a.

 


Nick Cave and the Bad Seeds
„Skeleton Tree”
Mystic Production
5A!
MUZYKA