„Neon Demon” – piękniejsi (nie) mają lżej

„Neon Demon” ma dużą siłę oddziaływania na widza. Nie każdemu udaje się przecież spolaryzować krytykę filmową w Cannes. Na pierwszym pokazie prasowym film  wygwizdano. Na drugim po projekcji pojawiły się oklaski. Nie jest łatwo u zblazowanych dziennikarzy na Lazurowym Wybrzeżu wywołać takie emocje. Problem w tym, że nowy film Refna pod taką reakcję wydaje się skrojony.

Tym razem reżyser poszukuje zła w branży modelingu. Tworzy film na podobieństwo stereotypowego wizerunku modelki: „Neon Demon” jest nadzwyczajnej urody, ale puściutki w środku. Wymuskana, wystylizowana, przeestetyzowana i dopieszczona w każdym calu forma przykrywa pretensje – ni to do zabawy kinem, ni to do komentarza do rzeczywistości. Pierwsza nie sprawia takiej frajdy, jak choćby w „Drive”, drugi ogranicza się do kilku frazesów o kulcie i pragnieniu piękna, jego hołubieniu tak przez naturę, jak kulturę. No i o tym, że piękno jest niebezpieczne. Bo tak jak seks może stać się narzędziem sprawowania władzy. Nie wiedzieliście o tym?

Biegnijcie do kina, bo odkryć czeka więcej, także w temacie młodości, zazdrości, niewinności i pychy. Coelhizmy sypią się jak z rękawa, a na usta ciśnie się pytanie: czy to wszystko na serio? Kolejne fabularne rewelacje spychają odpowiedź w niebyt, ale – jak w każdej baśni o dojrzewającej dziewczynce – morał jest równie dobitny co scena pożywiania się okiem. Tak, dobrze przeczytaliście. Tych, którzy lubią podobne szopki, jak i tych, którzy ze szkolnej skali ocen uznają jedynie „pały” i „piątki”, wydatek 20 zł na bilet nie zaboli.


„Neon Demon”

(„The Neon Demon”)

reż. Nicolas Winding Refn

obsada: Elle Fanning, Keanu Reeves, Christina Hendricks, Bella Heathcote

Dania, Francja USA 2016, 110 min

Gutek Film, 22 lipca