Nazywa Jacksona złodziejem, wie kto zabił Kennedy’ego, krytykuje The Beatles, Trumpa, U2 i hip-hop. O tym wywiadzie z Quincy Jonesem mówią wszyscy

źródło: Wikimedia

Opublikowany w Vulture wywiad z legendarnym amerykańskim muzykiem i producentem, który w marcu kończy 85 lat, to jeden z tych tekstów, które jeszcze długo rezonować będą w mediach. Podobnie jak niedawna szczera rozmowa Marca Marona z Macaulayem Culkinem (można posłuchać jej TU), ten materiał również wygenerował setki nagłówków, donoszących o rewelacjach i cytujących Quincy Jonesa. Wiele z nich już się potwierdziło. 

Jones postanowił nie owijać w bawełnę. Muzyk, który – nie bójmy się tego powiedzieć – jest jedną z najważniejszych osób w historii muzyki i współpracował z takimi artystami, jak Michael Jackson, Frank Sinatra czy Ray Charles, wyjawił parę show-businessowych sekretów. Przyznał na przykład, że Jackson był bardzo chciwym człowiekiem, który niechętnie dzielił się tantiemami ze współpracownikami i ukradł wiele muzycznych patentów, np. od Donny Summer. Nazwał też młodych The Beatles „najgorszym zespołem świata”, krytykując umiejętności McCartneya i opowiadając anegdotę, z której wynika jasno, że Ringo Starr nie umiał grać na perkusji. Niepochlebnie wyrażał się także o nowej muzyce U2, choć w rozmowie nazwał Bono „swoim bratem” i przypomniał, że irlandzki muzyk nazwał jego imieniem swojego syna. 

Współczesna muzyka? Quincy jej nie pochwala. Pop to „tylko pętle, bity, rymy i hooki”, a rap „powtarzaniem tej samej frazy w kółko, do której ludzkie ucho po prostu nie jest przyzwyczajone. Z drugiej strony bardzo pochwalił prace Kendricka Lamara i Chance the Rappera. Wyraził także podziw dla kompozycji Sama Smitha, Eda Sheerana, Bruno Marsa i pracy kompozytorskiej Alexandre’a Desplata, który rzekomo inspirował się muzyką Jonesa. 

Jones nie miał także skrupułów w opowiedzeniu kilku prywatnych anegdotek i ciekawostek. Przypomniał o swoim romansie z córką Donalda Trumpa, Ivanką, przy okazji nazywając prezydenta USA „szalonym s****synem”, a jego wyznawców „wieśniakami”. Opowiedział o rozwiązłym życiu Marlona Brando, który sypiał zarówno z mężczyznami i z kobietami, m.in. z Richardem Pryorem (tę informację potwierdziła kilkanaście godzin później wdowa po aktorze) oraz streścił swoją teorię dotyczącą zabójstwa Johna F. Kennedy’ego (miała zabić go chicagowska mafia). Nie chciał jedynie mówić o swoim przyjacielu Billu Cosbym, choć skomentował sprawę Weinsteina. 

 

Cały wywiad dostępny jest do przeczytania na stronie VULTURE