Muzyka: „Nokturny & demony”

Dla dorosłych

Albumy producenckie to jeden z ważniejszych filarów solidnej, barwnej i gęsto zaludnionej sceny krajowego hip-hopu. Płyty, pod którymi podpisywali się 600V, Ośka, IGS czy – nieco później – Waco i duet White House, pozwalały śledzić rozwój beatmakerów, wyłapywać co ciekawsze nowe twarze za mikrofonem i weryfikować jeszcze przedinternetowe doniesienia o ewentualnych beefach czy kolaboracjach. Dziś niestety częściej mają one zwabić jak najszerszą publiczność i zareklamować firmy tekstylne niż pokazać umiejętności i pomysłowość twórców. Nie dotyczy to jednak Aleksandra Kowalskiego, lepiej znanego jako Czarny HIFI. Jego solowy debiut, wydane dwa lata temu „Niedopowiedzenia”, dowiódł, że w głębokim poważaniu ma on rapową ortodoksję i oczekiwania stylistycznych purystów. Na „Nokturnach & demonach” swoje dźwiękowe poszukiwania posunął jeszcze dalej, a gościnnie udzielających się MCs rzucił na rwącą, międzygatunkową wodę. Tempo wyrywa się z hiphopowego getta, sample przepychają się z instrumentami w walce o pierwszy plan, emocje nadają ton brzmieniu. A są to emocje dorosłego mężczyzny, faceta, który nie boi się opowiadać (czy to sam, czy ustami zaproszonych do udziału gości) o odpowiedzialności, stawianiu czoła wyzwaniom i melancholii. Iza Kowalewska boryka się z ułudą nadziei, Hades i Kękę oswajają świat swoim dzieciom, a instrumentalne numery mówią o budowaniu pewności siebie w codziennej rzeczywistości – pełnej zawirowań i mamiącej możliwościami. I choć nie wszystkie środki użyte do zrelacjonowania tej opowieści trafiają w moje gusta, to jej subiektywność nie pozwala mi oceniać płyty za pomocą tej samej skali co marketingowych wytworów (para)muzycznych. „Nokturny & demony” to album bardziej ludzki niż producencki.

 

Czarny HIFI
„Nokturny & demony”
Prosto

Dodaj komentarz

-->