Muzyka: Ku przyszłości

Fani krajowego hip-hopu, którzy nie kojarzyli, skąd wziął się podział na stronę ciemną i jasną, czym była #Enigma i z jakiego składu wywodzi się #Pyskaty (nie, nie ze Skazanych na Sukcezz), do niedawna jeszcze mnie zaskakiwali. Od kiedy przeczytałem następujący komentarz, nie dziwi mnie już nic: „Przyznam się – mam 16 lat i słucham rapu od czwartego roku życia…”, dalej było o Guralu i gimbach, nie dość, że z ironią, to jeszcze składnie i do rzeczy. Dorosło nam zatem pokolenie wychowane na rapie i nie był to wcale #rap „pierwszej fali”. Zakładając, że ich rodzice buntowali się przeciwko swoim rodzicom, puszczając wyłącznie kocią muzykę, na którą składają się jedynie rytm i gadanina, najmłodsza generacja ma niewielkie szanse poznać płytotekę dziadków. Ja np. z Sośnicką i Połomskim nie spotykam się za często, a do Ciechowskiego czy Sztywnego Pala Azji, którzy lecieli w domu, od kiedy tylko pamiętam, stosunek mam raczej ambiwalentny. I w tym momencie do akcji wkracza #Vienio. Częściej widziany w kapturze niż skórze, łysy, ale nie nastroszony, weteran hiphopowej sceny jest załogantem z krwi i kości. Swoją wieloletnią słabość do gitarowych riffów i buntowniczych wrzasków przekuł właśnie w album. Jego reinterpretacje niezależnych hymnów czasów transformacji – nagrywane często wraz z autorami pierwowzorów – są… bardzo rapowe. Zimny sznyt oryginałów, bujająca produkcja Pereła i styl Vienia, który opiera się nie tylko na charakterystycznej barwie głosu i skandowanym flow, lecz także na największej liczbie częstochowskich rymów w polskim rapie. Jednak podobnie jak w punkowych przyśpiewkach nie o techniczną ekwilibrystykę, ale o przekaz i cel w tym przypadku chodzi. Przekaz, który przez ostatnie ćwierć wieku nie stracił nic na aktualności, i cel, do którego dążyć powinny wszystkie pokolenia. Bo jak swego czasu śpiewał #Janerka: „Pytania są wciąż takie same, na przykład dlaczego jest źle? (…) Pytania są wciąż takie śmieszne, na przykład dlaczego by nie?”

#Vienio
#ProfilPokoleń vol. 1
Step
A!A!A!

Dodaj komentarz