Muzyka: „Boom Bap Boogie”

90. dobrze pamiętam

Nikt w Polsce nie czuje tak dobrze jak Eprom skocznego boom-bapowego pulsu, napędzanego basowym groove’em. I o ile Sztigar Bońko to dla mnie projekt mocno insajderski, bazujący na lokalnym patriotyzmie i sentymencie do cyprysowych czasów, o tyle na „Boom Bap Boogie” nostalgia zyskała przystępną, wciągającą formę. Niepozwalające stać w miejscu bębny stanowią podkład pod awanturnicze, podwórkowe opowiastki Senseia. Reminiscencje z lat 90. przeplatają się z historyjkami spod budki z kebabem, a marzenia o posiadaniu wielkiego mercedesa towarzyszą ideałom złotej ery hip-hopu. Proste, acz nie pozbawione uroku i humoru zwrotki częstochowskiego MC współgrają z surowymi skreczami i pobudzającymi pamięć samplami. Dynamiczne tempo krążka podbijają natomiast wymieniający się za mikrofonem goście, dla których ostatnia dekada zeszłego milenium to wyznacznik nie tylko stylu i szyku, ale także zasad, o których wielu dzisiejszych nawijaczy zdążyło zapomnieć. Po głowie chodzą wspominki z czasów, gdy kasety Liroya i Cypress Hill tkwiły w kieszeni walkmana, którego z kolei mogły pomieścić tylko kieszenie lenarów… Nie ma co tu dalej pisać, bo „akurat leci numer z fajnym refrenem”.

DJ Eprom & Sensei
„Boom Bap Boogie”
Asfalt

//www.youtube.com/embed/dO9TLl5OoH0