Muzyka: Ariel Pink

Megalomaniak

Pierwszy nagrany bez pomocy Haunted Grafitti album Ariela Pinka zwiększy z pewnością liczbę wątpliwości, jakie budzi największy popowy ekscentryk XXI wieku. Po dwóch przystępniejszych, ale niezwykle błyskotliwych albumach Pink powraca z 17-utworowym, trwającym 68 minut kolosem, wypełnionym zmutowanymi popowymi hymnami. Utalentowany świr z Los Angeles po raz kolejny zostaje głównym bohaterem napisanej przez siebie, pełnej absurdalnych skeczów i nieoczekiwanych zwrotów akcji kreskówki dla dorosłych. Scenariuszowi „Pom pom” brakuje jednak spójności cechującej poprzednie nagrania naczelnego indiekabareciarza. Pink serwuje tutaj najlepsze piosenki w swojej karierze, opierające się na syntezatorowych kawalkadach i karykaturalnych wokalach, ale równocześnie gubi się w meandrach swojego zagmatwanego umysłu, co słychać w numerach, które można by sklasyfikować jako „rock komediowe”. „Pom pom” jest więc niezwykle sugestywnym autoportretem wyalienowanego freaka, ale skłonność do muzycznej przesady okazuje się mieczem obosiecznym. Oprócz zachwytu płyta wywołuje irytację. [Cyryl Rozwadowski]

Ariel Pink
„Pom pom”
4AD

22 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *