Muzyka: Aphex Twin

Latający cyrk Ryśka D. Jamesa

Pośród kilku rzeczy których zazdroszczę podwładnym Jej Królewskiej Mości, w walce o miejsca w czołówce przepychają się Monty Python i Aphex Twin. To z pozoru bezsensowne zestawienie ma jednak pewne podstawy. Twórców Latającego Cyrku z Richardem D. Jamesem łączy wiele: poczucie humoru, umiłowanie absurdu, dbałość o oprawę graficzną i własny, niepowtarzalny język czerpiący z lokalnych tradycji, a jednocześnie będący wyrazem nieznoszącego kompromisów indywidualizmu. Jedni i drudzy przez lata zdążyli dorobić się zastępów mniej lub bardziej kreatywnych spadkobierców i zyskali status klasyków. A gdy nie musieli już nikomu niczego udowadniać… wrócili na scenę. Przy Tower Bridge leży wielka martwa papuga, nad Londynem lata zielony sterowiec z charakterystycznym logo. Benefisy wyprzedają się w 43 sekundy, a na Kickstarterze zbiera się siedem razy więcej pieniędzy niż wyznaczona suma.

Jedni pieją z zachwytu, inni marudzą. Normalny stan rzeczy wynikający z faktu, iż Pythoni i Aphex byli swego czasu prekursorami i rewolucjonistami. Dziś już nimi nie są, ale nie ma co zrzędzić ani płakać w rękaw. Cieszyć się należy, że z tak wielkim luzem i polotem potrafią odgrzać kotleta, którego nasze pociechy będą miały szansę posmakować jedynie w sterylnych (cyfrowych?), muzealnych salach. Bo nie dość, że robią to z uśmiechem na ustach (zgarniając przy okazji pokaźne sumki funciaków), to wciąż potrafią znaleźć równowagę pomiędzy przystępnością a niepokornością i – jakby mimochodem – wbić kilka szpil w dobre samopoczucie shołbizu. Ci cholerni Angole. I Walijczyk, i mieszkający w Szkocji Irlandczyk, i Amerykanin, który zrzekł się obywatelstwa. [Filip Kalinowski]

Aphex Twin
„Syro”
Warp

Dodaj komentarz

-->