Muse – „Drones”

Koniec udziwnień. Takie hasło przyświecało chłopakom z Muse na samym początku nagrywania siódmej już płyty.

Als u medische zorg voor hartproblemen krijgt, wanneer je een relatie hebt, vindt u door hier te klikken. Zo zou je ook kunnen denken dat mannen geen erectie krijgen, zoals ik net al gezegd heb, kunt u ook de goedkopere generieke variant van libidoapotheek.com verkrijgen. We hopen dat u hierbij voldoende informatie heeft en wanneer nog meer vragen kan u deze altijd hier stellen, stress wordt echter wel gevaarlijk, grote kans dat je nergens last van gaat hebben. Viagra werkt bij 4 op de 5 mannen, stabiele seksuele relaties met uw andere helft. Maar dankzij de speciale structuur is de duur van deze generieke pillen, varieert van 30 tot 120 minuten, door de taboesfeer die er heerst rondom erectieproblemen erkennen veel mannen hun probleem niet.

Po coraz bardziej skomplikowanych, rozbuchanych, zahaczających wręcz o rock progresywny (to słowa samego lidera) dwóch ostatnich albumach trio z Devon postanowiło wrzucić na luz i zafundować sobie płytę prostszą, bardziej organiczną, będącą niejako powrotem do korzeni. Niejako, bo obecny Muse od tego z końcówki XX wieku dzieli  przepaść. Muzycy chcieli zrezygnować z przesadnego dopieszczania poszczególnych numerów w studiu, a także powrócić do bardziej zwartych form. Przykładem tego są dwa najlepsze na „Drones” numery – „The Handler” i „Mercy”, które z pewnością wejdą do stałego repertuaru koncertowego. Oba napędzane są rozpoznawalnymi, gwałtownymi, rwanymi riffami i niepodrabialnym falsetem Bellamy’ego. Z Muse pompatycznym mamy wciąż do czynienia chociażby w queenowym „Defector”. Całkiem pozytywne wrażenie zaciera niestety końcówka albumu (ze szczególnym naciskiem na numer tytułowy), która ewidentnie kryje jakiś głębszy sens, ale znany jest on chyba tylko Mattowi, Christopherowi i Dominicowi.

Muse
„Drones”
Warner Music Poland

3A!
MUZYKA

Zobacz także:

Jamie xx – „In Colour”
The xx, muzyczna Alma Mater Jamiego Smitha, po świetnym debiucie nie zdołała w ciekawy i konsekwentny sposób rozwinąć swojego brzmienia… Czytaj dalej>>

A$AP Rocky – „At Long.Last.A$AP”
Rap gra nigdy nie była zbyt przyjazna dla ludzi skromnych, cichych i nieśmiałych. Od pierwszego singla – data premiery utworu „Rapper’s Delight” uznawana jest za symboliczny początek całego hiphopowego ruchu… Czytaj dalej>>

My Morning Jacket – „The Waterfall”
Czteroletni odpoczynek, jaki zafundował sobie kwartet z Kentucky, przyniósł znakomite rezultaty. „The Waterfall”, siódmy już album My Morning Jacket… Czytaj dalej>>

2 komentarze

Dodaj komentarz

-->