Charlotte Chleb i Wino

Warszawa

Nie wiem, czy jest sens pisać tę recenzję. Jestem przekonany, że w chwili, kiedy ten numer trafi w wasze ręce, wszyscy nasi czytelnicy, ich koledzy i koledzy ich kolegów, a właściwie całe miasto, będzie już wiedziało o istnieniu #Charlotte. Właściciele tej uroczej piekarni i bistro postawili na prostotę – i w nazwie, i w menu, i w wystroju wnętrz. W #Charlotte bowiem, jak sama nazwa wskazuje, rzeczywiście czeka na nas przede wszystkim chleb (robiony rzecz jasna na miejscu, tak jak U Kucharzy, czyli wszystko powstaje na naszych oczach) i wino. To, że miejsce stało się znane w tak krótkim czasie, nie dziwi, ale zarazem daje bardzo dużo do myślenia. Powstawanie takich lokali nie powinno stawać się sensacją na miarę objawienia – i nie jest, tyle że niestety wciąż w miastach położonych raczej na zachód od Polski. W chwili obecnej znalezienie tu stolika graniczy z cudem – od razu wiadomo, dlaczego cały plac Zbawiciela, schody i pobliskie donice, obsiadają tłumy pijących wino i piwo. Każdy chce tu pobyć, bo jest gwarno, wielkomiejsko i na luzie. #Charlotte, ze swoją ofertą, prostotą i gronem stałych klientów, jest tak naprawdę swego rodzaju Mielżyńskim, ale przeważnie dla młodszych bywalców (choć nie jest to reguła), którzy, kto wie, może z czasem powędrują na Burakowską. Na razie jednak zostają w centrum i trzymają za słowo właścicieli, którzy obiecują więcej stolików. My życzymy im dalszych sukcesów, a sobie – więcej takich miejsc, byśmy już nigdy więcej nie czekali 20 minut na croissanta. #Warszawa Paryżem, przynajmniej na Zbawicielu.  [Mladen Petrov]

Dodaj komentarz