Miasto jest straszne

Wanna z kolumnadą. Reportaże o polskiej przestrzeni
#FilipSpringer
Czarne
A!A!A!A!A!

„W Polsce jest brzydko i wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze brzydziej”, pisze we wstępie do swojej najnowszej książki #FilipSpringer. I obawiam się, że ma rację. „Wanna z kolumnadą. Reportaże o polskiej przestrzeni” to lektura, która autentycznie boli. Dopóki jej nie przeczytałam, nie wierzyłam, że historie o architekturze mogą mną tak poruszać. A poruszają do tego stopnia, że kilka razy musiałam zamknąć oczy i przerzucić strony, żeby nie patrzeć na fotografię, czy nawet na kilka dni odłożyć książkę na bok. Nie mogłam czytać dalej, bo czułam, że z sytuacją, którą opisuje dziennikarz, nic nie da się już zrobić. A na pewno nic dobrego.

#Springer w swoim najnowszym zbiorze reportaży jest brutalny. Szydzi z przedmieść, wyśmiewa pastelowe kolory, wytyka każdą reklamę i baner w mieście i burzy mit luksusowych, zamkniętych osiedli. Jest bezwzględny. Przechadza się po miastach Polski w towarzystwie urbanistów i konserwatorów zabytków, zbierając historie o samowolkach budowlanych, naginaniu prawa i kolosalnych łapówkach. Wszystko jest tu z gruntu złe, szare i brzydkie. Błotniste drogi donikąd, pastelowe osiedla z obdrapanym tynkiem, deptaki w kurortach, gdzie oscypki i bursztyny sprzedaje się na grillu z watą cukrową.

#Springer rozpoczyna swoją książkę od wyznania, że jej temat jest zupełnie niemedialny. To chyba czysta kokieteria, bo kiedy czytam jego reportaże, aż się dziwię, że nikt wcześniej o tym nie napisał. „Wanna z kolumnadą” to lektura bez happy endu. Można albo pokochać brzydotę, albo wyemigrować. Można też spróbować zrobić wszystko, żeby się nie rozprzestrzeniała. Taki cel ma Springer. Czy się uda? Wątpię. Z jego tekstów wynika jasno, że za brzydotę odpowiada wcale nie brak plastyki w podstawówce czy zły gust, który oczywiście też nie jest bez znaczenia, ale po prostu pieniądze. Zrobić tanio i zarobić na tym dobrze. Problem tkwi w mentalności. I niestety nie tylko architektura na tym cierpi.