Meksyk ma legalnych „strażników”

#Vigilante – członek grupy założonej przez zwykłych obywateli, których celem jest walka o sprawiedliwość. Ostatnimi czasy często mogliście zobaczyć ich historię w takich filmach jak Kick-Ass czy Defendor.

Bycie Vigilante to marzenie każdego chłopca. Walka z łotrami, którzy gnębią zwykłych ludzi. Rozbijanie mafii, sława zamaskowanego obrońcy – bycie superbohaterem, ale bez supermocy. Meksyk wczoraj oficjalnie zalegalizował grupy walczące ze złem, a te odwdzięczyły się niemalże natychmiast łapiąc Loya Plancarte – jednego z najważniejszych ludzi kartelu znanego jako „The Knights Templar”. Podczas zatrzymania nie oddano ani jednego strzału.

58-letni Loya był poszukiwany listem gończym, a nagrodą za jego złapanie było 30 milionów pesos (czyli niemalże 8 milionów złotych). Był jednym z 30 najbardziej poszukiwanych ludzi w Meksyku.

Oczywiście już na samym początku wielu obserwatorów zauważyło problemy związane z nowym prawem. Po pierwsze każdy członek grupy będzie musiał być zgłoszony do Ministerstwa Obrony. Biorąc pod uwagę poziom korupcji w meksykańskim rządzie – bardzo prawdopodobne, że prędzej czy później dane tych ludzi trafią do kartelów. Dodatkowo, mimo iż „strażnicy” będą mogli używać broni, będzie musiała ona być legalnie zarejestrowana. Niestety (podobnie jak kartele) większość broni, która posiadają „vigilantes” była zakupiona na czarnym rynku – co oznacza, że stając się legalnym obrońcą ludzie ci stracą swoje uzbrojenie, które zarekwiruje armia.

Dodatkowo Ameryka Łacińska od lat miała kłopoty z grupami para-militarnymi. Nie wiadomo czy kartele nie będą w stanie przejąć większości grup, które miały działać przeciwko nim i nie zmienią tych grup na własne bojówki. Oficjalnie ich zwalczające, czasami nawet zatrzymujące ludzi, ale ostatecznie wspierające władzę królów narkotyków.

Chciałem napisać fajnego niusa o tym, że gdzieś tam można być bohaterem, ale nic nie jest takie proste.

Czy gdybyście mieli taką okazję stanelibyście w obronie swoich miast i kraju przeciwko wszędzie panoszącemu się złu?

Więcej o historii vigilantes możecie przeczytać tutaj.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *