Mariusz Szczygieł – „Nie ma” (recenzja)

Mariusz Szczygieł Nie ma
Mariusz Szczygieł Nie ma

W pierwszym z reportaży ze zbioru „Nie ma” Mariusz Szczygieł pisze o kolejno pojawiających się i znikających pasażerach praskiego metra, których fragmenty rozmów słyszy w czasie podróży. Przypadkowe zdanie, charakterystyczna twarz zostają z nim na chwilę, by wkrótce dać się zastąpić kolejnymi. Ta sytuacja podniesiona przez Szczygła do rangi metafory życia staje się jednocześnie wyzwaniem reporterskim.

Jak zapisać fragmenty otaczającego nas świata, by wyrwać je z bezkształtnej, anonimowej masy? W epoce ogromnej ilości informacji, milionów publikowanych tekstów i miliardów wrzucanych do sieci zdjęć Szczygieł cofa się co najmniej o kilka epok ludzkiej komunikacji i wraca do tej podstawowej – do realnego spotkania i rozmowy. Gdy jego wzrok zatrzymuje się dłużej na umieszczonym w wagonie wierszu, nie zostawia go za sobą, ale kontaktuje się z jego autorką. I tak dzięki przypadkowemu zetknięciu powstaje piękny reportaż o Violi Fischerovej, czeskiej poetce.

Każdy z reportaży to walka Szczygła z tytułowym „nie ma”, próba przepracowania tematu pustki, śmierci, zapomnienia. W najobszerniejszym i jednym z najpiękniejszych – „Nieznajomy wróg jakiś”, reporter opowiada o zapomnianych XX-wiecznych pisarkach dla dzieci, Zofii i Ludwice Woźnickich, o których istnieniu dowiaduje się w bibliotece w czasie „ubytkowania”, czyli wycofywania z księgozbioru ich książek. Idąc ich tropem, Szczygieł odkrywa fascynujący świat bliźniaczek, przyszywanych ciotek Lecha i Jarosława Kaczyńskich – tak mocno od siebie uzależnionych, że gdy jedna z nich popełnia samobójstwo, druga po kilku latach również idzie w jej ślady.

W „Nie ma” pojawiają się Ewa i jej tabelka w Excelu, w której skrupulatnie zapisuje wszystkie swoje życiowe sukcesy, porażki i stresy, warszawski emeryt, który przed przewidywanym końcem świata postanawia rozsprzedać cały swój majątek i udać się w podróż do Afryki, i wreszcie „śliczny i posłuszny” chłopczyk, zakatowany przez macochę, późniejszą nauczycielkę. Przywoływany niejednokrotnie w „Nie ma” Czesław Miłosz jeden ze swoich wierszy rozpoczął słowami: „Śmierć człowieka jest jak upadek państwa potężnego / które miało bitne armie, wodzów i proroków…”.

Szczygieł dotychczas najmocniej kojarzony był z reportażami dotyczącymi Czech. Obecnie to już kolejna jego książka, która za tematykę bierze sobie momenty zetknięcia z osobami, o których niejeden doświadczony reporter powiedziałby, że „nie ma w tym historii”. Szczygieł z każdej opisywanej postaci wydobywa cały kosmos. Dzięki jego ogromnej wrażliwości tematów nie zabraknie mu do końca życia. Podobnie jak czytelników.