M.I.A. „A.I.M.”

Rozregulowany celownik

Przez trzy lata, które minęły od wydania poprzedniego albumu M.I.A., gdzieś nam się pani Arulpragasam zagubiła. „A.I.M.” jawi się jako dość przypadkowy zbiór rozstrzelonych stylistycznie piosenek, którym brak myśli przewodniej. Tym samym całość robi wrażenie złożonego na kolanie mixtape’u, a nie świadomej artystycznej deklaracji. Dość powiedzieć, że za produkcję albumu odpowiada (oprócz naszej bohaterki) aż 15 (!) producentów. Są wśród nich takie gorące nazwiska jak Blaqstarr, Diplo, Skrillex czy Surkin. Ich wpływ na poszczególne kompozycje jest aż nadto widoczny, przez co na „A.I.M.” za mało jest M.I.A. Wydaje się, że Brytyjka sama do końca nie była przekonana co do kierunku, jaki powinna obrać, o czym świadczą kolejne single wydawane od połowy 2015 r. (było ich aż siedem). M.I.A. utrzymuje, że „A.I.M.” ma być jej ostatnią płytą. Oby tak się nie stało, bo od tej artystki wymagać można pożegnania w znacznie lepszym stylu.


M.I.A.
„A.I.M.”
Universal Music Polska
2A!
MUZYKA