Łapówki, narkotyki, prostytutki.

#PapersPlease kupiłem dwa dni temu podczas wyprzedaży na Steamie. Myślałem – pogram kilka minut w fajnego, nietypowego, prostego indyka. 48 godzin później mam na koncie jakieś 15 godzin sprawdzania paszportów na chwałę Arstotzky.

Historia w #PP jest bardzo prosta. Żyjemy sobie we wschodniej europie i mieliśmy na tyle szczęścia, że dostaliśmy całkiem dobrą pracę (biorąc pod uwagę, że w naszym kraju każda praca to już dobra praca). Naszym zadaniem jest siedzieć na nowootwartej granicy i decydować czy ludzie, którzy chcą trafić do naszego kraju na to zasługują. Wydaje się proste, ale wcale takie nie jest. Musimy uważać na wszystkie szczegóły takie jak waga czy wzrost osób – czy aby nie przemycają ze sobą niczego nielegalnego. Musimy sprawdzać zdjęcia, numery paszportów i miliony dodatkowych karteczek, które pojawiają się przy okazji kolejnych zmian w prawie. Trzeba też ogarniać czy paszporty zostały wydane w odpowiednich miastach przez odpowiednie organy i czy nie zostały podrobionę przez jakiegoś cwaniaka z pobliskiego bazaru. Wszystko to sprawia nie lada kłopot zwłaszcza, że z każdym kolejnym dniem dochodzą nowe zasady – na początku wstęp mają tylko mieszkańcy Arstotzky, potem również obywatele innych państw, ale oni potrzebują specjalnych dodatkowych papierów. Dzień później mieszkańcy Arstotzky oprócz paszportów potrzebują również dowody osobiste itd.itp. Z każdym kolejnym dniem zasad, które musimy przestrzegać jest więcej, ale nie możemy pozwolić sobie na ich łamanie gdyż rodzina sama się nie wyżywi. A rodzina w tej grze jest najważniejsza. Nasz bohater musi wykarmić (oprócz siebie) cztery osoby i bardzo łatwo nie zarobić wystarczająco dużo pieniędzy na jedzenie, ogrzewanie czy lekarstwa, dla któregoś członka rodziny… Oczywiście jak to na granicy w wyimaginowanym kraju #ZSSR są okazje do łapówkarstwa, jak i szansa (i ryzyko zarazem) współpracy z ugrupowaniem separatystycznym, które chce stworzyć nowy ład w waszym kraju, ale którzy mają bardzo dużo pieniędzy.

Praca na granicy to często również decyzje, które rozmijają się z odgórnie zarządzonym prawem. Czy warto poświęcić kawałek swojej pensji, aby wpuścić kobietę, która ma zobaczyć swojego syna po raz pierwszy od 6 miesięcy, ale nie posiada paszportu? Czy mamy na tyle jaj, aby rozdzielić małżeństwo, w którym tylko jednej osobie udało się zdobyć pozwolenie na wejście do naszego kraju? #PapersPlease to gra bardzo prosta – grafika jest siermiężna, dźwięki również, ale mimo wszystko gameplay stawia twoją moralność (nawet jeśli komputerową) pod znakiem zapytania. Każda decyzja się liczy i mimo że nigdy nie widzimy naszej rodziny – zależy nam na ich dobru…

Prawda jest taka, że #PP wciągnęło mnie bardziej niż najnowszy #AssasinsCreed czy #XCom #EnemyWithin,
a kosztuje jedynie 19 zł (sic!!!) na Steamie. Nie zastanawiajcie się nawet kilku sekund, tylko ruszajcie na steama i kupujcie, bo oto jeden z najlepszych indyków ostatnich 12 miesięcy.