Książki na lato

Słowiańskie zombie, wspomnienia ze zmywaka w UK i trudne rozliczenia z przeszłością. Czytamy najnowsze książki polskich autorów i wybieramy dla was najlepsze lektury na wakacje.

Tekst: Wojtek Szot

Na początek o książce trudnej, bo nie uciekniemy od XXI w. i tego, że niekiedy musimy powiedzieć: „Przepraszamy, spieprzyliśmy”. Niemalże tymi słowami zwrócił się do Pierwszych Narodów kanadyjski premier. Przepraszał za lata przemocy, jakiej doświadczyli, a którą wspierało kanadyjskie państwo. Przemocy wyrządzanej istotom najmniej winnym, bo dzieciom zamykanym i torturowanym w szkołach z internatami, świeckich i religijnych.

Kanada przeprasza za każdą z „27 śmierci Toby’ego Obeda”, a nasz polski kontekst ostatnich miesięcy sprawia, że to reportaż, którego lektura mrozi krew w żyłach, ale jest obowiązkowa. Joanna Gierak-Onoszko pokazała, że pisząc o przemocy, można zrobić to z klasą, a i tak chce się nam wyć. A co my, Polacy, odkopiemy we własnej historii? Na pewno sporo trupów dzięki Jackowi Dehnelowi i jego nowej, fantastycznej powieści „Ale z naszymi umarłymi”. Gdy z grobów wstają nasi wspaniali przodkowie i ruszają na podbój świata, należy uciekać, gdzie pieprz rośnie. A nie będzie to takie łatwe. Wielopokoleniowa ekipa mieszkańców jednej z krakowskich kamienic dzięki temu pozna się jak łyse konie, a wy będziecie się śmiać, bo to momentami bardzo zabawna książka. Nie obejdzie się jednak bez głębszej refleksji, wcale nie wesołej – bo choć zombie jeszcze nas nie atakują, to zobaczycie, że powoli zaczynają krążyć dookoła. I to jest bardzo zła wiadomość. Dehnel napisał chyba najbardziej „popową” ze swoich książek i udowadnia, że jest pisarzem zawodowym, który potrafi stworzyć wciągającą literaturę gatunkową. Może z nadmiernie czytelną metaforyką, ale w tych kwestiach chyba trzeba mówić naprawdę wielkimi literami. Zombie nie pójdą do nieba, choć ich aspiracje są wszechświatowe. W polskim „Niebie 1989” wylądujemy dzięki Marcinowi Teodorczykowi i jego świetnej debiutanckiej powieści. W Niebie ludzie mają aspiracje, chcą zmian. Jedni idą na studia, drudzy otwierają sklep, inni ściągają kradzione samochody. Inflacja przyjdzie dopiero za chwilę, jeszcze można pomarzyć o kapitalizmie. I o Murzynce. Murzynkę Romek zobaczył na kasecie wideo, którą oglądał z żoną na nowym magnetowidzie. „Dla Kaśki Murzynka była jednak zbyt dużą konkurencją. Sama była jej ciekawa, nigdy nie widziała na własne oczy, a co dopiero jej chłop. Bała się, że Romek wsiąknie na amen, bo gdzie jej do Murzynki”. Romek wsiąka i nawet śniada Ukrainka z przygranicznego burdelu nie ukoi jego pragnień. To książka o prostych marzeniach i snach. Bardzo o nas.

Coś o nas mówi też biografia „Jaremianka” autorstwa Agnieszki Daukszy. To książka niezbyt wygodna do podróżowania, bo wyróżniająca się rozmiarami, ale dźwigajcie – warto! Przybliża postać Marii Jaremy, artystki o niezwykłych pomysłach, zaskakującym rozumieniu sztuki, a do tego niezwykłej kobiety łamiącej konwenanse, emancypantki i aktywistki. Malarki, rzeźbiarki, graficzki, projektantki kostiumów teatralnych, lalek i pomników. Wakacje to dla jednych wyjazd urlopowy, a dla wielu możliwość dorobienia kilku groszy. Malcolm XD to wspaniały pseudonim, a jego powieść „Emigracja” to bardzo udana opowieść o wyjeździe do Anglii z miasta, którego największą atrakcją jest głaz narzutowy, który przynosi szczęście. „Głaz ten zajebali kiedyś ci z miasta obok, bo też chcieli mieć swoją atrakcję turystyczną”. Takim stylem jest to napisane i jest to NAPRAWDĘ żywe, zabawne i wciągające. Zarówno dla tych, którzy byli na zmywaku w Londynie, jak i dla tych, którzy uniknęli tego pokoleniowego doświadczenia. Dla wszystkich luzaków, ziomków i ziomalek, książka hipsterska, rozbudowana pasta internetowa, ale z sensem i fantastycznie dopracowanym stylem. Może trochę nużąca jednostajnością, ale na plaży można przecież zasnąć. Jeśli chcecie poważniej, to nie możecie przegapić zbioru reportaży autorstwa Marty Sapały „Na marne” o marnowaniu żywności. Niezjedzony ułomek pizzy już na zawsze zostanie wam na sumieniu. Kilkaset stron lektury naprawdę nieprzyjemnej. W tym zestawieniu nie może też zabraknąć książki „Pokój z widokiem. Lato 1939” Marcina Wilka, reportażu o lecie sprzed 80 lat. Było upalne. I jakoś ostatnie. Może nie jest to lektura, przy której rozluźnimy żuchwę, ale z pewnością warto sięgnąć po nią latem 2019 r.