Książka „O kotach” (recenzja)

W swoich opowieściach ludzie uwielbiają się chować za zwierzęcymi maskami. Od dziecięcych bajek, w których misie, króliczki, wróbelki i lewki odpowiadają charakterom, z którymi przyjdzie nam się zetknąć w późniejszym, dorosłym życiu, po narracje wielkich ideologii, z chrześcijańskimi barankiem i gołębicą czy nazistowskimi aryjskim wilkiem i żydowskim psem. Z samego podejścia do zwierząt i ich symboliki można wyczytać bardzo wiele o kulturze danej grupy, miejsca i czasu. Dzięki zbiorowi opowieści, które polscy pisarze kociarze stworzyli wokół futerkowych postaci, możemy się dziś dowiedzieć więcej o nas samych, mieszkańcach trochę Wschodu, trochę Zachodu, troszkę dumnych i epatujących siłą, a troszkę skrytych i płochliwych, niczym „buraski” z otwierającej tom historii „Fiona” Stefana Chwina.

Polskie koty, po kataklizmie, w wyniku którego wymarła cała ludzkość, bronią się w niej przed nacierającymi z ogarniętego suszą Bliskiego Wschodu kocimi uchodźcami. Kocia tożsamość, oparta na szarych futerkach i puszystych ogonach, może się wydawać śmieszna i absurdalna, ale hasła takie jak „Syjamy do Syjamu, persy do Persji” brzmią niepokojąco podobnie do tego, co zaraz słyszeć będziemy w dniu Święta Niepodległości. Kot, ze swą powszechnością i tajemniczością, dystyngowanie kroczący albo już mniej dystyngowanie liżący się po pupie, pieszczoch i zabijaka jednocześnie, świetnie sprawuje się jako nośnik wszelkich symboli. Równie dobrze wypada w youtube’owej kompilacji o „zwierzętach będących dupkami”, trapowym bangerze „Miał” gorzowskiego rapera Rzabki i Wielkiej Literaturze.

„Pisarzom z kotami do twarzy. Kot pasuje do wizerunku, oczywiście nie każdy; najlepiej, by był co bardziej lśniący i obły. Taki, żeby dobrze prezentował się na czarno-białej fotografii stylizowanej na złote czasy »Life’a«” – pisze Olga Drenda, jak zawsze samoświadomie wydobywając esencję z tego, co zazwyczaj pomijane i niegodne uwagi, tym razem z historii swoich poważnie zaburzonych kocic Zeldy i Buby. Jean Cocteau nazywał koty widzialną duszą domu, nic więc dziwnego, że dużo tu historii osobistych, intymnych i domkowych. Takich, od których robi się trochę cieplej, szczególnie gdy czyta się je na głos komuś dla siebie ważnemu.

To bajki dla dorosłych – z pięknymi ilustracjami Gosi Herby, rodem z PRL-owskich dziecięcych książeczek, choć z nieco mrocznymi subtelnościami. Ten mrok wypływa zresztą raz po raz spod słodkiej, mruczącej powierzchni. Szczególnie łapie za serce „Kotek robotek” Piotra Siemiona, w którym historia miłości małego chłopca do kotka przybłędy pod wpływem fantazji jego ojca o modernistycznym „ulepszaniu natury” niespodziewanie przeradza się w makabrę niczym z eksperymentów z przeszczepami Siergieja Briuchonienki. Tak, są tutaj kotki cierpiące i niekochane, ale też wesołe, energiczne, leniwe, niegrzeczne i mądre. Czyli wszystkie takie, jakie kochamy. A kto nie kocha, może sobie kupić równolegle wydaną książkę „O psach” i też będzie szczęśliwy.

Różni autorzy
„O kotach”
Czarne, 2018

Tekst: Maciek Piasecki