Książka z betonu, czyli zaprojektować coś pięknego

źródło: kilku.com

Kiedy dostali mailem informację o wyróżnieniu, musieli upewnić się, że to prawda, więc kilka razy odświeżyli stronę. A potem zaczęli się cieszyć. Pod koniec lipca jury konkursu 50 Books | 50 Covers organizowanego przez Amerykański Instytut Sztuki Graficznej ogłosiło listę 50 najlepiej zaprojektowanych książek na świecie. Jedną z nich jest „Dziennik podróży” Bolesława Stelmacha zaprojektowany przez lubelski kolektyw kilku.com. Rozmawiamy z autorami projektu, żeby dowiedzieć się, jak zaprojektować coś pięknego.

Konkurs organizowany przez Design Observer i Amerykański Instytut Sztuki Graficznej ma prawie stuletnią tradycję i co roku przyciąga tysiące autorów z całego świata. Zaprojektowaną przez siebie książkę zgłosił też kolektyw kilku.com – Idalia Smyczyńska, Paweł Szarzyński i Robert Zając.

Książka „Teatr w Budowie. Dziennik podróży” to praca profesorska dotycząca dużego gmachu, który miał powstać w latach 70. w centrum Lublina i służyć mieszkańcom jako teatr i filharmonia. Jego rozmach przerósł jednak konstruktorów i zakładany budżet. W rezultacie przez 40 lat niedokończony budynek stał w samym centrum Lublina, a mimo to nikt nie miał pomysłu, jak go zagospodarować i gdzie szukać pieniędzy na dalsze prace. W końcu znaleziono finansowanie i postanowiono, że Teatr w Budowie będzie przebudowany według pomysłu architekta Bolesława Stelmacha.

Budynek przemianowano na Centrum Spotkania Kultur w Lublinie, które otwarto pod koniec 2015 r. – Mniej więcej wtedy zgłosił się do nas przyszły wydawca, czyli ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”, i zaproponował, żebyśmy zaprojektowali książkę opisującą historię budynku i dokumentującą jego przebudowę. Nie zastanawialiśmy się długo. Temat nas ciekawił, mieliśmy do dyspozycji dużo materiałów, do prac nad publikacją została przydzielona świetna redaktorka i budżet na projekt pozwalał na inwencję – mówi Robert.

Podczas projektowania książki musieliśmy pogodzić trzy aspekty: historię teatru, analizę projektu przebudowy i odniesienia do prac innych autorów. Dlatego spędziliśmy dużo czasu na wymyślaniu, jak powinno wyglądać wnętrze książki, żeby obszerny materiał naukowy uzupełniony przypisami i referencjami był czytelny i żeby wkomponować w niego zdjęcia – mówi Idalia.

źródło: kilku.com

Prace nad książką trwały ponad pół roku. W tym czasie projektanci podjęli kilka kluczowych decyzji do-tyczących wyglądu książki. Za wszelką cenę chcieli uniknąć formatu A4, który według projektantów za bardzo kojarzył się z publikacjami akademickimi. Książka miała być wygodna do czytania i w miarę poręczna, ale jednocześnie zapewnić przestrzeń na zdjęcia. Zaprojektowali też chropowatą okładkę z drobnymi wypukłościami.

Zależało nam, żeby nawiązywała do wykończenia budynku oraz do materiałów i faktur, które w nim znajdziemy. Chcieliśmy, żeby biorąc książkę do ręki, można było poznawać architekturę Centrum nie tylko za pomocą wzroku, ale i dotyku – mówi Idalia.

Projektanci zastosowali też w książce papier makulaturowy z niewielkimi zabrudzeniami. – Papier tego typu może okazać się ryzykowny, kiedy drukuje się na nim zdjęcia. Nieprzypadkowo standardem do drukowania fotografii jest błyszczący papier, który ludzie znają np. z salonów fotograficznych, bo kolory są na nim żywe, a detale dobrze widoczne. Uznaliśmy jednak, że makulaturowy, „ubrudzony” papier będzie dobrym nawiązaniem do kurzu i pyłu, którego nie brakowało podczas odbudowy – mówi Robert.

Potwierdzeniem tego, że książka jest zaprojektowana w ciekawy sposób, jest odbiór ludzi, w których ręce trafia. Jakiś czas po wydaniu do biura projektantów przyszedł chłopak i powiedział, że bliska mu osoba jest fanem tego budynku i że koniecznie potrzebuje egzemplarza książki. – A nam został tylko jeden, który miał być przeznaczony na konkursy i wystawy. No ale widać było, że chłopakowi bardzo zależało, więc uznaliśmy, że trudno, i go oddaliśmy – wspomina Robert. Kilka miesięcy później spotkali chłopaka ponownie. Przyznał się, że książka tak mu się spodobała, że zatrzymał ją dla siebie, a z prezentem musi poczekać na dodruk.

 

„Dziennik podróży” zdobył także nagrodę w konkursie na „książkę edytorsko doskonałą” podczas 20. Międzynarodowych Targów Książki w Krakowie.