Kraków Live Festival: Niespodziewany hypeman Travisa Scotta i popowy show od Ellie Goulding

źródło: Aktivist

Pierwszy dzień tegorocznego Kraków Live Festival będzie jeszcze długo wspominany, głównie za sprawą koszmarnego upału i rewelacyjnego koncertu Travisa Scotta, który zdecydowanie powinien trafić do TOP 10, jeśli nie nawet TOP 5 tegorocznych występów w naszym kraju. I wcale nie chodzi tylko o muzykę. Wykonania utworów z płyt „Rodeo” i „Birds in the Trap Sing McKnight” (a także „Love Galore” z płyty SZA) stały co prawda na najwyższym poziomie, ale tego wieczora na terenie Muzeum Lotnictwa Polskiego wygrała energia, szczerość i niespodziewany gość, towarzyszący raperowi na scenie przez większą część koncertu.

źródło: Alter Art

Travis Scott od początku występu miotał się po scenie jak oszalały, a kontakt z publicznością złapał momentalnie. Wielokrotnie wychodził w tłum, bawiąc się nie tylko z fanami, ale też z kamerzystą i na moment przejmując wizualne dowodzenie na telebimach. Zdecydowanie chwytającym za serce momentem stało się wciągnięcie na scenę niepełnosprawnego Adama, chłopaka na wózku, który nie znalazł się na koncercie podopiecznego Kanye Westa przypadkiem.

Najpierw odśpiewali wspólnie „Butterfly Effect”, co wprawiło publiczność w prawdziwą euforię i wzruszenie. „On będzie tu ze mną do końca koncertu” – krzyknął Scott, a na litowanie się nad Adamem nie było zupełnie miejsca – okazał się urodzonym hypemanem, skandującym na autotunie całe wersy i refreny. Na koniec, ku uciesze Travisa Scotta, chłopak przejął mikrofon, pozdrawiając rodzinę i znajomych, dziękując za pomoc w walce z chorobą i… prosząc o „poszukiwanie czarnego iPhone’a siódemki, który gdzieś mi tu w****ał”. Widziałem kilka godzin później Adama na głównym festiwalowym deptaku, przybijającego piątki z festiwalowiczami. Był królem.

źródło: Aktivist

Przed Travisem Scottem w pełnym słońcu na głównej scenie zagrała urocza Birdy. To właśnie ona rozpoczęła całą imprezę. Brytyjka wykonała nie tylko piosenki ze swoich trzech płyt, ale także masę coverów, z których to właśnie jest znana i od których zaczęła się jej wielka kariera. Był Bon Iver, Cherry Ghost, The National i klasyk od Kate Bush, czyli „Running Up That Hill. Mały, spokojny, ale sympatyczny koncert.

źródło: Alter Art

Namiot na koncercie Piotra Zioły był pełny, ale to Alt-J okazał się koncertem, na który po Travisie Sottcie czekali festiwalowicze. Stonowany, muzycznie bezbłędny i ciekawy wizualnie (zespół postawił na wypełnienie sceny świecącymi słupami i ekranami, co dawało naprawdę niesamowity i zsynchronizowany z muzykę efekt). Wszyscy chcieli tylko „Breezeblocks” – wypowiadany szeptem tytuł tego utworu słyszałem w tłumie wielokrotnie, ale Brytyjczycy spokojnie dawkowali emocje, przetykając swoje największe hity z „An Awesome Wave” utworami z „This Is All Yours” i wydanego w tym roku „Relaxera”.

źródło: Aktivist

źródło: Alter Art

Kompletnym przeciwieństwem doskonałego dźwiękowo, ale trochę ascetycznego koncertu Alt-J okazała się Ellie Goulding. Rozbuchany popowy show – tego właśnie o tej porze potrzebowała publiczność. Hity? Zdecydowanie – zabrzmiało wszystko – od „Something In The Way You Move”, przez „Lights” i „Anything Could Happen”, po „Burn”, którego w tym tygodniu mieliśmy już okazję słuchać w zdecydowanie innym wydaniu. Akcje specjalne? Balony, serpentyny i miłosne wyznania. Kontakt z publicznością? Bezbłędny, co zresztą było zasługą obu stron. Fani uwielbiają Ellie, a ona ich. Na tym to wszystko polega.

źródło: Alter Art

Dzień pierwszy Kraków Live Festivalu zakończył Ten Typ Mes – wyluzowany, pewny siebie i wielokrotnie żartujący z publicznością. „Przepraszamy za niedociągnięcia wokalne, ale przynajmniej macie gwarancję, że nie gramy z playbacku” – krzyczał występujący z zespołem raper, który promował swoje ostatnie wydawnictwo, „Ała.”

źródło: Aktivist

Drugiego dnia festiwalu w Krakowie zagrają Pezet, Holak, Nick Murphy (dawniej znany jako Chet Faker), Ralph Kaminski, Wiz Khalifa, Rejjie Snow, Xxanaxx i Lana del Rey. To właśnie Amerykanka jest największą gwiazdą imprezy i na niej spodziewane są największe tłumy.