Koniec słodko-gorzki – „Słodki koniec dnia” (Recenzja)

Fot: materiały dystrybutora

Krystyna Janda to nasze dobro narodowe. Jurorzy z Sundance nie muszą nas o tym przekonywać. Ale nagroda, którą aktorka zdobyła na najbardziej znanym festiwalu kina niezależnego, być może sprawi, że świetny „Słodki koniec dnia” Jacka Borcucha obejrzą widzowie na całym świecie. Nowe dzieło reżysera „Nieulotnych” twórczo nawiązuje do „La dolce vita” Federica Felliniego. Główna bohaterka Maria Linde (Janda) ma właściwie wszystko, czego całe życie pragnęła. Pisze, czyta, wciąż zafascynowana pięknem włoskiej przyrody. Ma czas na zabawy z wnuczkami, głębokie dyskusje z dorosłą córką (Kasia Smutniak) i słowne szarady z mężem. Ale mimo sławy i uporządkowanego życia nadal poszukuje, nie daje usnąć duszy i ciału. Podobnie jak Marcello w filmie włoskiego mistrza Maria wciąż podważa zastany porządek i otwarcie przeciwstawia się krępującym konwenansom. Kobieta mieszka jednak w małej, dość zamkniętej społeczności, gdzie wszyscy się znają i żyją zgodnie z tradycją i religijnymi nakazami. Ekscesy starszej pani, choćby nie wiadomo jak była znana i poważana w świecie, nie są tu szczególnie mile widziane. „Słodki koniec dnia” składa się z miliona cząsteczek, drobnych niczym elektrony momentów, które układają się w piękny, choć nieuładzony obraz współczesności, odzwierciedlenie naszych lęków i małych wielkich dramatów. Borcuchowi udało się jak w soczewce skupić różne problemy. Z wyczuciem mówi o lęku przed starością i postrzeganiu kobiecości, a także o doświadczeniu emigracji i stosunku do „obcego”. Kiedy na ekranie pojawia się Janda – a znika rzadko – aktorka porywa widza wybuchową energią i temperamentem. Równie umiejętnie buduje sceny zarówno pełne ekspresji, jak i wyciszone. Do tego zjawiskowo wygląda w porsche dobranym pod kolor paznokci! „Słodki koniec dnia” to polski film z bardzo europejską duszą, kontynuator najpiękniejszych tradycji kina Starego Kontynentu w duchu Felliniego czy Sorrentina.

Tekst: Magdalena Maksimiuk

reż. Jacek Borcuch
obsada: Krystyna Janda, Kasia Smutniak, Antonio Catania, Lorenzo de Moor
Polska 2019, 92 min
Next Film, 10 maja