Kilar. Geniusz o dwóch twarzach – Maria Wilczek-Krupa

Kilar. Geniusz o dwóch twarzach – Maria Wilczek-Krupa
Kilar. Geniusz o dwóch twarzach – Maria Wilczek-Krupa

Powoli przyzwyczajamy się, że tak jak statystyczny Polak nie czyta książek, tak wydawnictwo Znak jest w stanie wydać wszystko. Na szczęście w przypadku biografii Wojciecha Kilara wystarczy jedynie oderwać i wyrzucić jej okładkę (niełatwo patrzeć na pretensjonalny tytuł i durne zajawki o „niepokornym kompozytorze”), by z wielką przyjemnością odeprzeć pierwszy zarzut i z czystym sumieniem dać szansę krakowskiemu wydawnictwu na rehabilitację.

Analiza kolejnych dzieł klasycznych i filmowych nawet na chwilę nie przesłania żywej narracji biografii. Poznajemy Kilara twórcę, ale i dystyngowanego pana z mocno rozrywkową przeszłością, leniwca najchętniej spędzającego czas z ukochaną żoną Basią, do którego nagle dzwoni Francis Ford Coppola, wreszcie głęboko wierzącego człowieka. O każdej z jego twarzy czytamy bez znużenia. Autorka z licznych rozmów z bliskimi kompozytora tworzy wspaniały portret co rusz dopełniany przez soczyste anegdoty. Najlepsze dotyczą Kilara i kotów. Kilka godzin po spotkaniu z Coppolą przyszły autor jednego z najlepszych soundtracków świata („Drakula”) przechodzi zawał serca i ląduje na stole operacyjnym:

– Wycięliście mi żyłę z nogi i włożyli pięć razy do serca, tak? – No wie pan… no tak, coś w tym rodzaju. – Ale coś z tej żyły zostało? Aha. To poproszę zachować dla kotka.

Inna wspomina o jego związkach z kościołem:

Z darów, które przekazał ludziom i instytucjom, do historii przeszły przede wszystkim dzwony (…) dla parafii macierzystej Kilarów pod wezwaniem Najświętszych Imion Jezusa i Maryi ([dzwony] Wojciech, Barbara, Franciszek). Z tym trzecim dzwonem było trochę zamieszania, bo Wojtkowi bardzo głupio było przyznać, że go ochrzcił także na cześć kota (…). Plotka poszła w świat i wszyscy wiedzieli, że w Brynowie dzwoni Wojciech, jego żona i kot.

NINATEKA kilka miesięcy temu udostępniła publicznie prawie całą twórczość Wojciecha Kilara. Podczas lektury kolejnych rozdziałów warto puścić w tle jego najlepsze utwory i tylko żałować, że jak kotu nie przysługiwało mu dziewięć żyć.

„Kilar. Geniusz o dwóch twarzach”
Maria Wilczek-Krupa
Znak