Kendrick Lamar z Nagrodą Pulitzera. Przez 75 lat nagradzali tylko klasykę i jazz

Ta wiadomość zaskoczyła wiele osób: mający na koncie cztery albumy amerykański raper Kendrick Lamar został wyróżniony Nagrodą Pulitzera 2018 w kategorii muzyka. Jury doceniło jego zeszłoroczny album „DAMN.”, który opisany został jako „kolekcja wirtuozerskich utworów, połączona macierzystą autentycznością i rytmicznym dynamizmem i pokazująca przejmujące obrazy, odnoszące się do złożoności życia współczesnych Afroamerykanów”.

Wyróżnienie to nie tylko wielki zaszczyt i kolejna nagroda dla i tak obsypanego już wyróżnieniami albumu „DAMN.” (m.in. Nagroda Grammy dla najlepszego albumu rap). To także sytuacja bez precedensu. Kendrick Lamar jest bowiem pierwszym w 75-letniej historii muzycznego Pulitzera laureatem, który nie jest muzykiem jazzowym lub klasycznym. 

Decyzja o przyznaniu Kendrickowi i płycie „DAMN.” nagrody była podobno jednogłośna, ale doprowadziła do niej debata jury, podczas której analizowano nagranie zupełnie innego muzyka. Szczegóły zdradziła w rozmowie z magazynem „Billboard” administratorka muzycznego Pulitzera, Dana Canedy:

Nie pamiętam już o jaki utwór chodziło, ale członkowie jury zastanawiali się nad muzyką z dużymi wpływami hip-hopu. I ktoś powiedział, że „jeśli brana jest pod uwagę muzyka inspirowana hip-hopem, to dlaczego nie wziąć pod uwagę samego hip-hopu?”. „To właśnie to, co powinniśmy zrobić” – dodał ktoś inny. A potem ktoś powiedział: „powinniśmy zastanowić się nad Kendrickiem Lamarem”. I wtedy cała grupa powiedziała: „tak, absolutnie”. Więc przesłuchali cały album. I to było to.

Nagroda Pulitzera to coroczna amerykańska nagroda przyznawana za wybitne dokonania w dziedzinie dziennikarstwa, literatury pięknej i muzyki (łącznie w 21 pomniejszych kategoriach). Zdobywcy nagrody są wybierani przez jury, działające przy Wyższej Szkole Dziennikarstwa Uniwersytetu Columbia. Za wyjątkiem dziennikarskiej nagrody za „Służbę publiczną”, zwycięzcy otrzymują czek na 15 tys. dolarów.

Oto wszyscy tegoroczni laureaci Pulitzera:


CZYTAJ TEŻ: Jasny gwint – „DAMN.” Kendrick Lamar (recenzja)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *