Katarzyna Bonda – „Zwłoki mało mnie interesują”

Debiutując w 2007 r., nie miała pani łatwo?

Gdy ktoś słyszał, że chcę pisać kryminały, to pukał się w czoło. Wtedy na polskim rynku były takie rzeczy, których nie dało się czytać. Na pytanie o moje ulubione kryminały z dzieciństwa, wymieniałam Agathę Christie i Raymonda Chandlera, samych obcokrajowców. U nas nic nie było. Nikt mi nie wierzy, że nie czytałam w młodości kryminałów i wolałam literaturę piękną. Mnie nudziły ówczesne proste kryminalne fabuły. Chciałam to robić inaczej. Staram się komplikować strukturę i stosować artystyczne zabiegi, robić to, co Karpowicz, Twardoch, Bator, czy Eugenides, przy zachowaniu konwencji powieści kryminalnej.

Autorzy współczesnych kryminałów przemycają też ważne tematy. Miłoszewski w „Gniewie” podejmuje wątek antysemityzmu, a pani w „Okularniku” pisze o rzezi ludności białoruskiej, dokonanej przez oddział Żołnierzy Wyklętych.

To sprawia, że kryminał zyskuje na wartości i uniwersalizuje się. Wcześniej kojarzył się z tanią sensacją, a teraz ma cenny naddatek. Ciekawe jest też to, kto dzisiaj zabiera się za pisanie powieści kryminalnych. Kiedyś to była rzecz mająca po prostu zaspokoić niskie pobudki, a dzisiaj piszą je także autorzy tworzący wcześniej literaturę wysoką. To już nie wstyd, ale rodzaj wyzwania.

Katarzyna Bonda – ur. w 1977 r., pisarka, dokumentalistka, dziennikarka oraz scenarzystka zajmująca się tematyką kryminalną. Przez 12 lat pracowała w redakcjach m.in. „Newsweeka”, „Wprost” i TVP. W 2007 r. zadebiutowała powieścią kryminalną „Sprawa Niny Frank”, za którą nominowano ją do Nagrody Wielkiego Kalibru. Do polskiej powieści kryminalnej wprowadziła nowy typ detektywa, którym jest psycholog policyjny, tzw. profiler. Oprócz kryminałów napisała także dokumenty kryminalne „Polskie morderczynie” i „Zbrodnia ie iedoskonała” (wraz z Bogdanem Lachem).

Może robią to ze względów finansowych. Głośna była sprawa Kai Malanowskiej, która publicznie ogłosiła, że za swoją powieść zarobiła niecałe 8000 zł i w związku z tym następną jej książką będzie kryminał, bo tylko na nim można zarobić.

Każdy z nas na początku zarabiał tego rzędu kwoty, do życia z samego pisania książek zwykle trzeba dochodzić małymi krokami. Rzeczywiście na kryminałach można więcej zarobić, bo to literatura fanowska. Jak ktoś kocha Bondę, to musi mieć wszystkie jej dzieła, najlepiej na papierze, w e-booku i audiobooku, więc siłą rzeczy dochody są większe. Trzeba jednak pamiętać, że rynek powieści kryminalnych jest trudny i nasycony. Przedstawiciele tzw. sztuki wysokiej często myślą, że kryminał można łatwo napisać i dziwią się potem, że to sprzedaje się im w minimalnym nakładzie. Nie wystarczy pokazać trupa, wpleść kilka gagów i rozwiązać zagadkę. Pisanie kryminałów to ciężka, w dużej mierze rzemieślnicza robota.

2 komentarze

Dodaj komentarz

-->