Katarzyna Bonda – „Zwłoki mało mnie interesują”

Katarzyna Bonda mat. Big Book Festival 2015
Katarzyna Bonda mat. Big Book Festival 2015

Silna kobieta, której niestraszne zwłoki i największe zbrodnie. Osiem lat temu postanowiła zerwać z dziennikarstwem i zostać pisarką. Dziś nazywana jest królową polskiego kryminału, a jej kolejne książki są bestsellerami. Do księgarń trafiła właśnie najnowsza powieść kryminalna Katarzyny Bondy, „Okularnik”, a sama autorka podczas Big Book Festivalu poprowadzi warsztaty z oględzin miejsca zbrodni. Będzie trup.

Jak się pani czuje jako królowa polskiego kryminału, oficjalnie mianowana przez Zygmunta Miłoszewskiego?

Jasne, że dobrze, to niezwykle przyjemne, ale o niczym nie przesądza. Miło być docenianą przez kolegów z branży, ale dla mnie najważniejsze jest uznanie ze strony czytelników, którzy wyrażają je, kupując moje książki. Sama środowiskowa nobilitacja niewiele daje twórcy kryminałów, jeśli nie idzie za tym sukces czytelniczy. To, że moje książki są bestsellerami, oznacza, że odbiorcom podoba się typ powieści kryminalnych, który uprawiam. Mówi się dziś, że ludzie nie czytają, a jakoś moje 700-stronicowe powieści są masowo pochłaniane. To niezwykle budujące.

W ostatnim czasie można zaobserwować znaczący wzrost popularności polskich kryminałów. Z czego wynika ta fala? Zdawałoby się, że ludzie powinni mieć dość przemocy, bo widzą ją codziennie w mediach.

To rzeczywiście paradoks. Być może chodzi o to, że media, i to nawet te opiniotwórcze, sukcesywnie się tabloidyzują. Pełno tam sensacji i plotek, a brakuje głębszej analizy. Wszystko dzieje się za szybko. Człowiek nie czuje się dobrze, gdy biega w tym jak chomik w kółku. Tym, co nas odróżnia od zwierząt, jest potrzeba refleksji. W tym codziennym chaosie chcemy się zatrzymać i złapać oddech. Książka daje taką możliwość. Sprawia, że możemy uciec od rzeczywistości i przenieść w świat alternatywny.

A nie powinna do tego służyć literatura artystyczna?

Jest zbyt wysmakowana i za trudna w odbiorze. Ma skomplikowaną formę, wyszukany język, jest stylizowana, skupia się na zbyt ciężkich tematach. A kryminał, dzięki temu, że trzyma w napięciu i angażuje emocje, lepiej do tego się nadaje.

Powieść kryminalna zaczyna jednak przejmować cechy sztuki wysokiej i odgrywa coraz częściej rolę literatury środka.

Tak się dzieje od kilku lat na świecie. U nas dopiero są tego pierwsze jaskółki. Moje powieści spełniają tę funkcję. Oprócz zagadki „kto zabił” są w nich elementy powieści społecznej, psychologicznej, obyczajowej i historycznej. Skłaniają do refleksji, a nie są trudne w odbiorze. Czytają je zarówno bardzo młodzi ludzie, jak i seniorzy. Dziesięć lat temu kryminał był gatunkiem pogardzanym, a teraz zaczyna się go wreszcie cenić i stał się modny.

1 komentarz

Dodaj komentarz