„Kapitan Ameryka: Zimowy Żołnierz” (Tom 1) – Recenzja

W końcu! Ponowne wydanie „Zimowego Żołnierza” trafiło na półki polskich sklepów z komiksami. Tym razem nie jest to kolejna część kolekcji Marvela (jak miało to miejsce z poprzednim wydaniem) a całkowicie osobny tytuł zaserwowany nam przez Egmont.

 

Zacznę z grubej rury. „Zimowy Żołnierz” to prawdopodobnie jeden z najlepszych komiksów poświęconych Kapitanowi Ameryce, który przeczytacie w swoim życiu. Jeśli dodatkowo podobał wam się film o tym samym tytule, to poczujecie się w ogóle, jak w domu. Choć w stosunku do wersji kinowej fabuła komiksu różni się dość istotnie, to jej trzon pozostaje identyczny i tak samo intrygujący.

 

Największy przyjaciel oraz pomocnik Steve’a Rogersa z czasów II Wojny Światowej, James Buchanan „Bucky” Barnes, zaginął podczas jednej z akcji. Wszyscy, na czele z Kapitanem, myśleli, że nie ma go już wśród żywych. Tymczasem Bucky został odnaleziony przez Sowietów, którzy zrobili mu pranie mózgu i przerobili na super-żołnierza służącego przeciwnikom USA. Jego starcie z Kapitanem Ameryką było więc tylko kwestią czasu…Sprawa komplikuje się dodatkowo, gdy na horyzoncie pojawia się Red Skull, chcący zniszczyć życie naszemu bohaterowi. Łotr ma zamiar dopiąć swego przy użyciu Kosmicznej Kostki, posiadającej moc przekształcania rzeczywistości zgodnie z wolą jej właściciela…

Przygody Rogersa śledzimy w różnych przedziałach czasowych i w różnych przestrzeniach geograficznych. Dzieje się tu naprawdę sporo. Akcja brnie do przodu z szybkością niezniszczalnej tarczy rzuconej przez Kapitana w przeciwników. Wszystko jednak jest przedstawione bardzo klarownie, bez zbędnych, chaotycznych scen. Duża w tym zasługa świetnego scenarzysty, Eda Brubakera, którego nazwisko znajduje się również na okładkach takich tytułów, jak m.in: „Dardevil – Nieustraszony!” czy „Gotham Central”. Za hiperrealistyczne i świetnie wykonane rysunki odpowiadają zaś kolejno: Steve Epting, Michael Lark, John Paul Leon i Mike Perkins. Zespół ten wykonał naprawdę kawał dobrej roboty. Postać Kapitana Ameryki została przez nich pogłębiona i uczłowieczona. Ma on swoje marzenia, słabostki, rozterki moralne i problemy osobiste. W czasie czytania komiksu cały czas mu dopingujemy i nie jesteśmy obojętni na jego los. Te emocjonalne zaangażowanie to naprawdę wielki, jeśli nie największy, plus „Zimowego Żołnierza”.

 

tekst: Archer

Wydawnictwo: Egmont Polska